piątek, 15 kwietnia 2016

#61 Sante - no added sugar - ciasteczka z malinami

Doooberek! 
W szkole istny szał, tydzień minął w zasadzie mega szybko, ale głównie dlatego, że miałam mnóstwo nauki i nie było czasu na nudę. Ocenowo bardzo pozytywnie - także  można zaliczyć pod tym względem te 5 dni bardzo dobrze. ;)
 Gorzej z Ligą Mistrzów i tym, że Barcelona z niej odpadła. Gdyby od początku grali tak, jak ostatnie 30 minut, spotkanie najprawdopodobniej byłoby wygrane, a bez tego - jedynym argumentem Cules pozostaje niepodyktowany karny w samej końcówce (+ewentualnie połowa pierwszego meczu). A miałam taki fajny tekst do opracowania, który był planowany do publikacji przed finałem Ligi Mistrzów, a teraz, nie wiem czy nie będzie go później. 
A z takich pozytywów jeszcze - cieszę się mega! :) Na początku lipca, najprawdopodobniej, będę robiła kurs na trenerkę personalną! To znaczy, papiery uprawniające do pracy dostanę dopiero w styczniu, jak ukończę 18 lat. O ile oczywiście wszystko ładnie zaliczę/zdam egzamin. ;) 
______________________
Ok, ok, ale wracamy do recenzji! Tak jak wcześniej pisałam, przez jakiś czas będzie ich więcej, bo mam ich troszkę zaległych, a i brak czasu nie pozwala na publikację czegoś fajniejszego. 


Opakowanie jest urocze.  Niby zwykłe, ale jednak ma w sobie jakąś taką wewnętrzną słodycz. :) Po otworzeniu - poczułam przyjemny, zbożowy zapach z lekką, miłą dla zmysłów domieszką malin. Same ciasteczka, jak dla mnie, są piękne i też przeurocze.

Ciasteczka są delikatnie spieczone, przez co przyjemnie chrupią. Dla mnie - chrupacza - to duuuży plus. Sam smak. Hmm, no taki, zbożowy, ale bez szału. Lekko czuć maliny, a delikatnej goryczki dodają śliwki i inne suszone owoce, które się w ciastkach znalazły.


 Ciastka - są ciekawym, dodatkowym doświadczeniem. Zdecydowanie nie jest to takie obowiązkowe "must try" dla ciastkożerców. :) Chociaż ze względu na sam wygląd może być szkoda ich próbować. :D  2 cieniutkie ciastka, a mało kalorii. Skład jest przyjazny, super, że są bez cukru, szkoda tylko tego dodanego tłuszczu palmowego.

produkty pochodzące ze zbóż (płatki owsiane, mąka pszenna), owoce suszone 22%(śliwki, rodzynki, daktyle), tłuszcz palmowy, inulina, malina liofilizowana 1%, aromat naturalny, oleje roślinne (bawełniany lub rzepakowy, lub słonecznikowy), substancje spulchniające: węglany sodu

38 komentarzy:

  1. Szkoda, że tak wyszło z tą Ligą ale ogólnie to i tak większość na plus... i gratuluje tego kursu będę trzymac kciuki aby wszystko poszło po Twojej myśli :)

    Ciasteczka jadłam ale mi nie smakowały... zajeżdżały mi chemiczną maliną :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, dziękuję! :DDD

      Dla mnie aż takiego szału nie robiły, ale nie były też najgorsze. ;)

      Usuń
    2. Nie masz za co :) ♥

      Najgorsze nie był ale nie są to ciastka, które zjadłabym po raz drugi ;P

      Usuń
    3. :**

      Ja kiedyś po nie może sięgnę, póki co - nie śpieszy mi się.: D

      Usuń
  2. Wyglądają smacznie i chrupiąco, widuję je w jednym sklepie, ale jakoś nie czuję potrzeby ich spróbowania póki co :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś przypadkowo na nie trafiłam. :D Od grudnia (?) ich nie jadłam, ale kiedyś pewnie jeszcze kupię. :) Fajną przegryzką są.

      Usuń
  3. jadlam i mi bardzo smakowaly,pewnie lamietasz recenzje ;D
    I chce byc twoim pierwszym podopiecznym,jak bedziesz trenerka!Juz sie zapisuje! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, pamiętam recenzję. :D
      Hah, jejuu! <3 Zuzaaa! <3

      Usuń
  4. Lubimy je czasem chrupnąć gdy głód doskwiera lub dopadł nas apetyt na coś chrupkiego i akurat jesteśmy w naszym małym ulubionym sklepiku gdzie je sprzedają :D Ej szalona dziewczyno! a raczej (przyszła) trenerko personalna, dasz radę i to w wielkim stylu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta chrupkość tych ciastek jest naprawdę fajna. :D
      Szalona, szalona?! :D Dziękuję szalenie! :**

      Usuń
  5. Co do piłki nożnej łączę się w bólu, jednak marny ze mnie kibic. Natomiast o batoniku mogę zdecydowanie więcej powiedzieć. Odkryłam go i zakochałam się. Zaraziłam tą miłością wiele moich koleżanek z uczelni i wszystkie co uwielbiamy. A kalorii ma malutko. Pozdrowionka! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah. :D Ja aż tak za nim nie przepadłam, ale kiedyś do niego wrócę. :D
      Pooozdrawiam również! <3

      Usuń
  6. U mnie też zapierdziel i kompletnie sobie nie radzę! :(
    Co do kursu trenera - gratki, trzymam już kciuki :D
    Ciastka kusza mnie już od daaawna, ale do tej pory nie mogę ich nigdzie dorwać :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nataaaalkoo! Damy radę! Jak nie my, to kto?! :D
      Dziękuję!
      Wiesz co, ja je dorwałam chyba przez przypadek. :D Z tego co pamiętam w Delikatesach Centrum. ;)

      Usuń
  7. wyglądają cudnie i akurat ciasteczka zbozowe to fajna propozycja sniadaniowo-pośniadaniowa w te dni kiedy odpuszczamy całkowicie zdrowe jadło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak są zdrowszym wyborem niż 90% batoników dostępnych na rynku. :D
      Ciekawa opcja, o! ;)

      Usuń
  8. Ja ich jeszcze nie spotkałam na sklepowych półkach, ale jak zobaczę - biorę, bo to coś, co chcę spróbować. Lubię produkty od Sante :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, ja je złapałam w Delikatesach Centrum. ;) Owocnych i malinowych poszukiwań! :D

      Usuń
  9. gratuluję ocen i kursu:) z sate najbardziej lubię otręby granulowane mimo, że wiem że nie są do końca zdrowe- ciastka jak spotkam na ppewno przetestuję na sobie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!<3
      Ja te granulowane jadłam raz i to chyba jakieś 2 lata temu. Brrr, źle je kojarzę, ale pamiętam, że potem (chyba) Pandy robiły ich recenzję i stwierdziłam, że kiedyś zrobię do nich drugie podejście. ;)

      Usuń
  10. Całkiem sympatyczne ciasteczka :) w sam raz do pochrupania. PS trzymam kciuki za kurs :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sympatyczne, sympatyczne. :D
      Dziękuję!

      Usuń
  11. Uwielbiam te ciasteczka :)Powodzenia na kursie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zamiast "goryczki" przeczytałam "goździki" i myślę: wtf?! No ale ok, mój błąd :D Pomimo tego, iż w ciachach są maliny, taka kompozycja mnie nie razi i z chęcią kiedyś kupię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Goździki byłyby ciekawą opcją. :DDDD
      Ty malinowo? :DDD Nooo szok! :DDD

      Usuń
  13. Jadłam te ciacha ale z wiśnią :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OOO, to nawet nie wiedziałam, że jest ich wiśniowa wersja. :D

      Usuń
  14. Te ciasteczka są faktycznie okej, ale istnieją lepsze. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciasteczka, każdy je uwielbia ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak się je samemu jeszcze upiecze, to już zupełnie! :D

      Usuń
  16. Kurs na trenerkę personalną? Brzmi świetnie! <3 Ciasteczko wygląda pysznie :) Obserwuje z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja się ciągle zbieram, żeby upiec podobne sama. Wychodzę z założenia, że takie mimo wszystko mają sporo chemii. Chociaż na pewno mniej niż tradycyjne..

    OdpowiedzUsuń
  18. Są smaczne, ale ja wole swoje, domowe zawsze lepsze :)

    OdpowiedzUsuń