poniedziałek, 8 lutego 2016

#45 Imagine Dragons Łódź

Drugiego lutego stało się coś na co ja, jak i tysiące pogibanych pozytywnie, przekochanych, wspaniałych fanów/Dragons/Firebreathers z Polski czekało od kilku lat. Jeden z najlepszych dni życia? Tak, zdecydowanie tak.
Kiedy byłam w podstawówce (czasem do tego jeszcze wracam) słuchałam głównie reggae, rapu.  Uwielbiałam reggae za cały optymizm bijący z głośników, a rap za głębszy przekaz. Na początku pierwszej klasy gimnazjum, przyjaciółka podesłała mi link do zapowiedzi gry Assassin's Creed. Po obejrzeniu i wielkiemu wowowow na grę zwróciłyśmy uwagę na muzykę. Przeszukałyśmy komentarze pod filmikiem i znalazłyśmy tytuł oraz wykonawcę - Imagine Dragons - Radioactive (to jeszcze nie był czas, kiedy leciało to gdziekolwiek w radiu ;) ) no i w ten sposób przepadłyśmy za zespołem zupełnie. Wyszukałyśmy jakieś inne kawałki (w tym moje ulubione Demons, czy Bleeding Out). Pamiętam, że zimą zamawiałyśmy sobie nawzajem płytki Night Visions. W ten sposób, od gry, moje upodobania muzyczne zaczęły się kierować nieco bardziej w stronę indie rocka. Tak zostało.
Czekaliśmy na ten pierwszy koncert w Polsce naprawdę długo, powstało mnóstwo zabawnych memów, próśb, by w końcu do nas przyjechali.W wywiadach, czy na twitterze, zaznaczali, że nas "widzą" i pamiętają. Nie ma się co oszukiwać - polscy firebreathers byli i są jednymi z najaktywniejszych fanów na wszelkich mediach społecznościowych.
Stało się! 29 kwietnia 2015 roku Live Nation na swoim profilu na facebooku zapowiedział koncert w Polsce. Możecie wyobrazić sobie tę radość … :) 
Przejdźmy już do czasu -okołokoncertowego-. Akcje! Trzeba wymyślić akcje! Jedyną oficjalnie "zaakceptowaną" i nagłośnioną przez Live Nation były światełka na kawałek Dream. Hola, hola! Fandom jednak na tym nie poprzestał.  Było wiele pomysłów, które były nieco burzone przez organizatorów koncertu. Jednak - w grupie siła. Niedługo przed koncertem, ruszyła akcja ,,#Poland is Bleeding Out" na wszelkich mediach społecznościowych, która sprawiła, że ID zagrali na naszym koncercie po raz pierwszy w tej trasie calutki kawałek Bleeding Out! W innych miastach do czasu naszego- grali tylko fragment. Przedłużeniem akcji było uniesienie kartek (niżej zdjęcie) ,,Poland is bleeding out"po pierwszym zagranym kawałku. Wyszło to naprawdę świetnie! Kartki ,,Thank You" podnieśliśmy na sam koniec. Ogromne brawa dla wszystkich, którzy brali w tym udział!  Tylko… mimo że już prawie tydzień po koncercie, to nie koniec akcji! Kolejne przedłużenie tagu! Bleeding out - wykrwawiać się. Przenosimy słowa w czyny, czyli teraz oddajemy honorowo krew, robimy zdjęcie ponownie z tym tagiem i umieszczamy na stronie/wysyłamy. Akcja charytatywna? Oby jak najbardziej nagłośniona! Klik tu, a dowiecie się więcej, może też się dołączycie?
Chciałabym jakoś bardziej opisać też to co działo się w czasie koncertu…ale chyba nie jestem w stanie przelać na litery tego, jak wtedy się czułam. Uczucie spełnionego marzenia, ogromnego szczęścia, cudowności, łapania chwili? To tyko kilka określeń. 
                  ,,I'm on top of the world"

34 komentarze:

  1. Fajnie, że udało Ci się spełnić marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ekstra, masz wrażenia i wspomnienia! Ja nigdy w życiu nie byłam na żadnym takim spontanicznym koncercie... Jedynie Majki Jeżowskiej =.= ... Można było wygrać nagrody, jak się odpowiednio skakało i wrzeszczało... pamiętam tak się zmachałam, aż musiałam pić wodę z kranu, a babka nie zwróciła na mnie uwagi. Wkurzyłam się wtedy :D

    Ja rapu nie słuchałam, ale czasami muszę jak współlokatorka słucha. Bardzo lubi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w sumie spontaniczny koncert nie był. :DD Czekałam na niego od dłuuugiego czasu, a już zupełnie, gdy jakoś 4 maja ruszyła sprzedaż biletów. :DDD
      Haha! U mnie w podstawówce przyjeżdżał co jakiś czas taki zespół muzyczny, tzn. korygował i prowadził to jeden pan, a sprowadzał różne ekipy. Zrobili nam też bal karnawałowy, przetańczyłam z przyjaciółką calutki, aż ten właśnie pan "dowodzący" dał nam w nagrodę jakieś słodycze, za świetną zabawę. XD

      Usuń
    2. Zacnie, chociaż on Was docenił :)

      Usuń
    3. Haha też byłyśmy kiedyś na koncercie Majki Jeżowskiej (w podstawówce xD) i też nie udało nam sie nic wygrać :(((
      Co do reggae i rapu to nie nasze klimaty. Dziś wybieramy się do filharmonii w nagrodę za udaną sesję ;)

      Usuń
    4. Ja Majkę widziałam tylko raz z daleka chyba. :( Kiedyś śpiewała w Gdańsku (?), a ja akurat na wakacjach przechodziłam przez Stare Miasto z rodzicami. Przynajmniej tak mi się to kojarzy. :D
      Reggae i rapu już niestety aż tyle nie słucham. W sumie, można się mega zdziwić, jakie fajne kawałki w Polsce mamy. :) Nie chodzi mi o żadne typu : ,, JP JP NA 100%!" - to jakaś masakra. :D Ale wiele pozytywnych brzmień. :D
      Filharmonie i muzyka poważna za to - to nie moja broszka. :D To znaczy, jest kilka kawałków, które uwielbiam, ale na dłuższą metę… no nie wiem. :D W ubiegłym roku szkolnym byliśmy z klasą na koncercie "Chopin na 5 kontynentach "ale było to akurat świetne, mnóstwo ciekawych, niespotykanych instrumentów z innych krajów, troszkę inaczej zinterpretowane utwory chopinowskie, ale naprawdę - warte polecenia. ;)

      Usuń
    5. PS. A Wam, życzę udanego wypoczynku! Gratulacje za sesję!

      Usuń
  3. Nigdy nie byłam na prawdziwym, wielkim koncercie. Nie to, że bym nie chciała, tylko zawsze mnie to wszystko jakoś... nie wiem, omija. Nawet nie mam pojęcia, że są. Na Imagine Dragons z chęcią bym się wybrała, bo lubię. Aż mi tyłek ścisnęło, jak weszłam do Ciebie i zobaczyłam tytuł wpisu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koncertu mojego ulubionego zespołu nie byłam nawet w stanie ominąć. :D Trudno się w sumie dziwić, jak część tablicy na fejsie, instagramie itd. mam w Smokach. :D
      Po widowisku jakie im zgotowaliśmy przyjadą pewnie jeszcze raz. :D Napiszę Ci, jak pojawi się jakieś info. :D Ale to pewnie jakoś w przyszłym roku, bo w piątek skończyli trasę koncertową. ;)

      Usuń
    2. Ja nie mogę przeboleć, że parę lat temu Die Antwoord grali w Poznaniu z jakiejś tam okazji ZA FREE, a mi się w ostatniej chwili odechciało jechać....... Brak słów na to lenistwo i głupotę. Zabij mnie ;(

      Usuń
    3. Uchhh. Znam to uczucie, kiedy wszystko zaplanowane, a nadchodzi co ma nadejść i się myśli :,,kuurczę, nie chce mi się". Ale z doświadczenia (małego, bo małego, ale zawsze jakieś, a co! :D) wiem, że często, kiedy się nie chce na coś iść, a się jednak pójdzie - to okazuje się, że było warto. :D

      Usuń
  4. Gratuluję spełnionego marzenia :) Najważniejsze jest to by umieć w życiu doceniać chwilę i dążyć do spełniania swoich marzeń :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Całe życie powinno dążyć się do spełnienia swoich marzeń, o ile nie rani się przy tym innych osób. ;))

      Usuń
  5. Kurcze, ale super! Sowtenie, ze udalo ci sie i ze sie dobrze bawilas! :) James jeszcze nigdy now bylam na koncercie swojego idola ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <33
      Wszystko przed Tobą! Zuzaa! Mamy całe życie! :D

      Usuń
  6. Gratuluję :) Cieszę się, że udało Ci się być na tym koncercie - wspomnienia do końca życia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ważne, żeby podążać za marzeniami - czasami są one tylko chwilowe i nic nie znaczą w życiu, ale warto do nich wrócić w chwilach słabości. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! :D Chociaż ja wolę chwil słabości nie mieć. :D

      Usuń
    2. Każdy je ma, nawet zatwardziały twardziel, uwierz mi. :)

      Usuń
  8. no patrz, sprawdziłam na yt i okazuje się, że znam sporo ich kawałków:) Świetna muzyka! a po zdjęciach widać, ze atmosfera była niesamowita! Świetną miejscówkę miałaś jak widzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo! Cieszy mnie to bardzo! :D
      Tak, atmosfera była genialna! :D Nawet moi rodzice poszaleli trochę. :D
      Miejscówka się udała, trzeba było kombinować, w końcu taki koncert nie zdarza się często! :D

      Usuń
  9. Wspomnienia na całe życie! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. No nie, byłaś w Łodzi i mi nie powiedziałaś?! :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalko, nie żartuj.:C > . < Czemu ja sobie ubzdurałam, że z Krakowa jesteś? xd

      Usuń
    2. Nie mam pojęcia, ale może jeszcze będzie okazja się spotkać? :c

      Usuń
    3. Będzie! :D Z chęcią wpadnę jeszcze do Łodzi! :D

      Usuń
  11. Doskonale znam to uczucie towarzyszące pojawieniu się na koncercie ulubionego zespołu :) Sama przeżywałam coś podobnego w Rybniku na koncercie 30 Seconds To mars i czułam się w jego trakcie jak zaczarowana. Tuż po zresztą też, a później jeszcze długo chodziłam z głową w chmurach :) To było wspaniałe przeżycie i jedno z moich marzeń, które spełniłam. teraz czekam niecierpliwie na kolejny koncert w Polsce ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, mam dokładnie tak samo. :D Pozostaje nam czekać. :D Spełnianie marzeń to wspaniałe uczuucie!

      Usuń
  12. Może się powtarzam, ale było najlepiej na świecie ❤Tęsknię za tym i za tobą oczywiście też ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było! Jejuu! Ja też tęsknię! :(( <3
      -szczególnie to oglądanie cudzych butów XD -

      Usuń