sobota, 23 stycznia 2016

#42 QuestBar - Pumpkin Pie

Dzieeeń dobry ponownie!
Już praktycznie zdrowa wracam do dalszego podbijania świata, nanana! :D Siedząc w domu niewiele się działo, więc ciężko cokolwiek dodać, pozostaje mi tylko zaprosić Was do przeczytania kolejnej recenzji białkowego batona QuestBar! 
__________________________

Tym razem limitowany batonik od QB, który zdecydowanie jest inny. Jednak czy ta "inność" wyszła na dobre? 
Opakowanie - myślę standardowe, nie jest brzydkie, nie jest też jakieś lepsze od innych - ot, typowo questowe. :) Po otworzeniu papierka do mojego nosa dotarł baardzo ładny, słodziutki zapach.  Wyciągając batonika mamy pierwsze zaskoczenie / czuć już było przez opakowanie, ale cii/ bryłka ma zupełnie inny wygląd i strukturę od innych QuestBarów! Zdecydowanie pozytywna niespodzianka. Batonik z góry obsypany jest hojnie krakersikami, a całość została oblana polewą - jest to coś innego wśród Questów - za co duży plus.
Sama polewa wydaje mi się być baaardzo słodziutka. Z całością jednak się równoważy. Krakersy są tu też strzałem w dziesiątkę, dodają chrupkości, co dla typowego chrupacza jak ja jest kolejnym plusem. Za to całość /na surowo/ wydaje się być o wiele bardziej twarda od pozostałych wariantów smakowych. Po podgrzaniu polewa się rozpuszcza, całość robi się nieco bardziej tłusta i słodka, jednak nie jest tak chemiczna, jak zdarza się w niektórych smakach QB. 
 Myślę, że to bardzo ciekawa limitka. Struktura batona pewnie o wiele bardziej by mnie zaskoczyła, gdyby nie wcześniejsze spotkanie z batonami proteinowymi OhYeah! /swoją drogą można uznać tę markę za rywala dla Questów/. W każdym razie - limitka QB się udała, jest inna, jest smaczna, wydana była chyba w wrześniu/październiku, czyli wtedy kiedy był szał ciał na dyniowe smaki… i co? I wyszło super. :) 


 Mieszanka proteinowa [izolat białek mleka, izolat białka serwatkowego (z mleka)], rozpuszczalny błonnik kukurydziany, olej palmowy, migdały, woda, substancja słodząca erytrytol, orzechy pekan, naturalne aromaty, suszona dynia w prosszku, sól morska, masło (z mleka), emulgator lecytyna słonecznikowa, substancja spulchniająca soda oczuszczona, substancja słodząca sukraloza, barwnik spożywczy annatto, substancja zagęszczająca: guma ksantanowa, cynamon, substancja słodząca glikozydy stewiolowe. 

Poprzednie recenzje :

35 komentarzy:

  1. Jak mi się marzą te Questy, a nigdzie ich nie mogę znaleźć. :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co, wszystkie zamawiałam ze strony guiltfree.pl, ale ogólnie zauważyłam, że pojawiają się w coraz większej ilości sklepów/ punktów kulturystycznych. :)

      Usuń
  2. Ciekawy batonik. Do składu nie można się wiele doczepić, chociaż olej palmowy mogli zamienić, np. słonecznikowym, i wyrzucić sukralozę. Ile kosztuje taka przyjemność? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy, gdzie będziesz szukał. ;) Najczęściej około 9-10zł. Niestety - u nas w Polsce bardzo drogo. Akurat ten wariant to limitka to i cena była droższa o jakieś 2 zł?

      Usuń
  3. Hmm.. Słyszałam, że te batony są niezbyt smaczne (zbyt słodkie), ale wyglądają przepięknie! Chyba pozostaje mi tylko samej wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, możesz zajrzeć do poprzednich recenzji. :) Trafiają się zbyt słodkie, a trafiają się takie idealne. ;)

      Usuń
  4. Jejku, tylko jak sie pojawil, to chcialam sprbowac! Gdzie go dorwalas? A czuc w nim bylo dynie? Bardzo ciekawy, czekam teraz na recenzje ohyeah! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na guiltfree.pl zamawiałam. ;) Lekko dyniowe to to było. ;)

      Usuń
  5. Chyba już pisałam, że nie kupuję batonów białkowych, ale ten wizualnie wygląda super !! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie lepiej niż inne Questy. :D

      Usuń
    2. Zgadzam się wygląda super :)

      Usuń
    3. Zachęcająco, o tak. ;)))

      Usuń
  6. kurde... już sama nie wiem... Jedni je kochają, inni nienawidzą... A inni raz tak, raz na inak... oszaleć można :D Jak zdrówko? :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem zdania, że nie wszystkie smaki są takie dobre. :D Chyba nie było jeszcze tu recenzji najgorszego smaku jakiego jadłam, ale recenzji najlepszego - też nie. Wszystko przed nami. :D
      Dziękuję za zainteresowanie! <3 Dałam kopa choróbsku. :D W piątek czułam się już o wiele lepiej. :))

      Usuń
    2. Aj z tobą ten wirus nie miał szans :) Odrazu to wiedziałam ^^

      Usuń
  7. Ja jestem zła, bo chciałam go kupić w dzień darmowej dostawy kiedy zamawiałam moje Questy), ale jak na złość ich nie było! :< Musiałam brać smaki które nie bardzo mnie kusiły ale i tak się cieszę :P Mam nadzieję że za rok uda mi się go dorwać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo. :D To trzymam kciuki, żeby udało Ci się go dorwać! :D W sumie za sam fakt innej struktury warto wypróbować.

      Usuń
  8. Coś idealnego dla nas :D Nie tak dawno miał okazje testować limitki od Fig Barów "Pumpkin spice". Dynie kochamy, dynię wielbimy, do dyni mamy słabość! Fig Bar był cudny po podgrzaniu i coś czujemy, że Twój Quest Bar również mógłby nam urwać cztery litery xD Swoją drogą to bardzo ciekawe! Fig Bary są dla healthy maniaków czymś takim jak Quest Bary dla hmmm... białkomaniaków? chodzi o siłkę i te sprawy xD

    OdpowiedzUsuń
  9. Mamuniu ile Ty wcinasz tych Questów :) chętnie bym spróbowała :) szkoda tylko, że do tanich nie należą :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zamawiam przez internet to po prostu od razu opłaca się wziąć kilka. :D

      Usuń
  10. Coś mi się wydaje, że kiedyś, chociaż na spróbowanie będę musiała upolować te batoniki :) Opisujesz je w taki sposób, że za każdym razem ślinka mi cieknie w czasie czytania posta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah. :D Myślę, że warto się przekonać, tym bardziej, że mają dobre makro. ;)

      Usuń
  11. Oj weź, jak on zajebiście wygląda. W dodatku jak zaczęłam czytać opis, to pomyślałam... skąd Ty tyle Quest'ów bierzesz?
    Ta polewa... *-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hhahhahah. :DDDD No zamawiam, zamawiam od razu po kilka sztuk, bo się bardziej opłaca. :D

      Usuń
  12. Ślinka mi cieknie ☺ Jednak obiecałam sobie, że nie będę jeść słodyczy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zaliczałabym Questów do kategorii typowych słodyczy w sumie. ;)

      Usuń
  13. Pumpkin? o tak, chcę. marzę o nim:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na sklepach internetowych powinny jeszcze być. :D

      Usuń
  14. U mnie niedługo, tyle że... orzeszki w polewie to były ciasteczka, a nie orzeszki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oho! :D Uzmysłowiłaś mi, że lekko pomyliłam punkty z recenzji. :D Orzeszki pod polewą są w innym batonie proteinowym, którego recenzja też niedługo wyląduje na blogu. ;) Dopisałam mały EDIT, pod koniec notki. Dziękuję za czujność. :D

      Usuń
  15. Ołjey ( ;P ) smakują chyba większości. Biel z vanilią szczególnie. Powiedziałbym, że QB bije je pod względem składu, ale nie we wszystkich wypadkach tak jest. Chociaż teraz wracają do starych receptur, po negatywnych opiniach odbiorców. Nie do wyobrażenia u kogokolwiek innego.

    Przez kształt wyglądają jak Liony. Lion z dynią... hmmm... dziwne. Chociaż Azjaci na bank już go mają :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje pierwsze spotkanie z OhYeah! było akurat bardzo marne… Aż nawet nie mogę sobie teraz przypomnieć jego nazwy, ale recenzji nie będzie, bo byłaby zbyt negatywna. :D Kolejne spotkania już świetne. :D (Cookies&cream => genialne)
      Próbowałam KitKata z zieloną herbatą i innymi śmiesznymi smakami, jakie udało mi się dorwać na stoiskach podczas Pyrkonu… Nic mnie nie zdziwi. :D

      Usuń