wtorek, 5 stycznia 2016

#37 Protochoc - czekolada proteinowa




Wyobraź sobie, że znajdujesz czekoladę, która nie ma białego cukru, ma sporo białka, przyjazny skład, mało węglowodanów? Czy to nie brzmi… hmm, jak sen? Producenci co chwilę zaskakują czymś nowym, zrobili tak i tym razem - spełniając marzenia, każdego, kto czekolady uwielbia, a stosuje diety z małą podażą węglowodanów, czy po prostu dba o sylwetkę. 
___________________
Wiecie, ja fanką słodyczy nie jestem, czekolad tak samo. Ot, po prostu lubię próbować - jak już -nowych smaków. Kiedy przeglądając ofertę jednego ze sklepów internetowych ujrzałam bijący napis proteinowa czekolada - pomyślałam : ,,Kurczę, muszę spróbować”. Produkt powędrował do koszyka, a mi pozostało czekać na przesyłkę.
 
Ciao Carb to włoska firma, która w swojej ofercie ma przede wszystkim produkty z większą zawartością białka i niskowęglowodanowe. W jej skład wchodzą np. bułki, tosty, makarony, ryże i słodkości. Tu pod lupę bierzemy ich czekoladę. :) Opakowanie jest zgrabne, małe (35g), z grafiką, którą nazwałabym delikatną. W zasadzie, nie przywodzi ono na myśl ani czekolady, ani niczego proteinowego, mimo to - prezentuje się ładnie. Po otworzeniu - zapach nie jest zbyt mocny, można powiedzieć, że jest on lekko czekoladowy. Niestety mój produkt średnio dobrze zniósł podróż i był nieźle pogniecony, dlatego zdjęcie niżej prezentuje dwie kostki. Hmm, mają zgrabny kształt, naprawdę.

Czekolada lekko chrupie, nie rozpuszcza się również zbyt szybko. Smakuje zupełnie jak… jak gorzka/deserowa czekolada niezłej jakości! Spodziewałam się… czegoś zupełnie innego, jakiegoś plastikowego posmaku, ogólnie - jakiegoś minusa, czegoś, do czego można byłoby się doczepić, a tu? Naprawdę niezła czekolada o makroskładnikach świetnych, jak na taki produkt. Oprócz tego, że zawiera sporo białka i smakuje jak bardzo dobra czekolada, ma jeszcze sporo błonnika. 

ProtoChoc to zdecydowanie produkt, który mnie pozytywnie zaskoczył. Wiadomo, maniakiem słodyczy nie jestem, a tu bardziej do zakupu zachęciła mnie ilość białka, ale, ale - jest super. Jedyną rzeczą, do której można się doczepić  jest cena, ale to chyba zaczyna być standard w produktach tego typu. Dobrze, że ta czekolada ma niezłą jakość, więc głównie to pozwala przeboleć jej cenę za opakowanie 35-gramowe. A właśnie! Wielkość czekolady na pierwszy rzut oka wydaje się mała, w czasie konsumpcji jest już jednak wystarczająca. W zasadzie, nie zjadłam jej nawet na jeden raz, ochota na ”słodycz” tego typu została szybko zaspokojona, a i nie ciągnęło do zjedzenia kolejnych produktów. :) Zdecydowanie polecam kiedyś spróbować. 

Białko serwatkowe (z mleka), ekstrakt proteinowy kakaowca, proteiny ryżowe, erytrytol, hydrolizowany kolagen, błonnik roślinny, kakao, orzechylaskowe, masło kakaowe, lecytyna sojowa.
Wartości odżywcze 100g: 452kcal, 35g białka, 10,5g węglowodanów, 30g tłuszczu (w tym
 13,96g tłuszcze nasycone), 20g błonnika
__________________________
Uch. Znów Wam na troszkę zniknęłam. :) Ale uwierzcie, że na maksa wykorzystuję czas do czwartku, kiedy wracam do szkoły. Spędzanie czasu z rodziną, siłownia i inne ćwiczenia,  przyjaciele, zwierzaki, wreszcie wróciłam do czytania książek i opowiadań innych niż książki naukowe (ciągły rozwój :D w wakacje planuję wyrobić trenera personalnego), czy podręczniki szkolne. Nawet nie wiecie - jak bardzo się cieszę, że w końcu znalazłam na to czas. Tylko postanowienie mam takie - nie kupować więcej książek, dopóki moja domowa kolejka do przeczytania troszkę się nie zmniejszy. Dlatego co robię, gdy odwiedzam z kimś Empik? Proszę tę osobę, by odciągała mnie siłą od regałów z książkami, bo inaczej niemal na pewno wrócę z książką w ręku. /ostatnio kupowałam prezenty bożonarodzeniowe - książkowe - przyszłam z książką też dla siebie… akurat o odżywianiu dla aktywnych, ale to dlatego, że to był regał obok poradników rysowania, gdzie wybierałam książkę dla kuzynki.../ 
Hm, co jeszcze mogę dodać. Dziękuję wszystkim za życzenia noworoczne raz jeszcze! :)))
Kolejna notka najprawdopodobniej w sobotę, czyli /uwaga, uwaga/ moje urodziny. :D 

74 komentarze:

  1. No powiemy szczerzę, że też po tej czekoladzie nie spodziewałyśmy się niczego dobrego a tu szok :D Ciekawe czy kiedyś na nią natrafimy :)
    O czyli w sobotę będzie przepis na tort? xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo byłam zszokowana. :DDD
      A tortu w planach w zasadzie nie miałam, bo mała ciastowa jestem, to znaczy - co innego zrobić, a co innego jeść, bo zdecydowanie wolę to pierwsze. :D Ale w sumie… może to przemyślę, jeśli znajdę czas. :D

      Usuń
  2. Czas spędzony z rodziną najlepszy :)
    Książki? Kocham księgarnie - witaj w klubie :)Czytasz coś ostatnio? :)

    A słodycze proteinowe jakoś mnie nie kuszą ;P
    Czekam na przepis na tort :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytam, czytam. :D W zasadzie najchętniej obracam się w tematyce postapo, akurat wczoraj skończyłam czytać tego typu - i ten okropny ból, że był to ostatni tom z trylogii. :(((

      Przyznam szczerze, że tort planowany nie był, ale jeśli znajdę czas to może i się tu pojawi? Kto wie. ;>

      Usuń
    2. Ja czytam to co mi się spodoba :D

      Nie tort?? W takim razie co? Jestem ciekawa :) Nigdy nie przepadałaś za słodkościami? :)

      .......
      Ja również ale Lindt odradzam :) Sięgnij po Gross z Lidla

      Usuń
    3. Nie no ja też. :D Ale po prostu bardzo lubię książki takie postapokalpityczne. :D
      Przepadałam, jasne, że przepadałam. :D Od czasu do czasu nadal lubię, szczególnie lody i Oreo, ale nie mam aż takiej potrzeby by jeść non stop. ;)

      ___
      A ja właśnie te Lindty lubię. :D Smakują mi, naprawdę. ;) Ale Grossa wypróbuję też przy następnej okazji! :D

      Usuń
    4. Ja do tego kto co czyta nic nie mam :) Ale np. nie rozumiem jak komuś może podobać się "Grey" :P

      To tak jak ja :) Jak mam ochotę to jem a jak nie to nie :) Tylko mam problem z cukrem bo często jak robię badania to mam za niski ;/ Owoce jem ale nie tak dużo jak latem bo to latem smakują mi najbardziej
      ..
      W takim razie przepraszam :) Myślałam, ze jeszcze nie jadłaś Lindt 85% :) Powinnam spytać... jeszcze raz przepraszam ♥ A Gross polecam jak najbardziej (jakbyś była ciekawa to recenzja jest na blogu) :)

      Usuń
    5. O boże, ja też! "Grey" to taka miernota, że nie mogłam uwierzyć, że to coś zostało bestsellerem. Co się z ludźmi dzieje?!

      Usuń
    6. O weźcie! :D Książki"Grey" nie tknę palcem! :D Pisałam to u Veli, ale tu powtórzę - kiedy wyszedł film słyszałam GREY wszędzie… W toalecie szkolnej, na korytarzu, w kolejce w sklepie, plakaty, brakowało, żeby wyskoczył z lodówki = porażka! Ja niezainteresowana kompletnie taką tematyką trzymałam się z daleka. W wakacje - zdecydowałam z mamą, że obejrzymy film (nie jestem zwolenniczką oglądania najpierw filmów, jeden z nielicznych wyjątków), może niesłusznie oceniamy, a może coś tam… I w sumie… nie wiem, jak to skomentować, nie dało się tego oglądać. Ale oczywiście szanuję ludzi ze zdaniem innym od mojego, jednak… bueh, film utwierdził mnie w przekonaniu, że do przeczytania książki nie zmusi mnie nic. :D
      _______________
      Jejku! Nie przepraszaj! Toż to nic takiego! :D Sama czasem "pokrętnie" piszę, być może przez te moje "pokręctwa" źle coś zrozumiałaś. <3 A recenzję przeczytam z wielką chęcią, zaraz jej poszukam! :D

      Usuń
    7. Mi bibliotekarka tą książkę poleciła.. zaczęłam czytać i mnie zemdliło... Coś okropnego. Ta książka to chyba podoba się starym pannom lub tym kobietom, które mają jakieś ukryte fantazje erotyczne ;P

      ............
      Jakbyś nie znalazła to daj znać :) Po prawej tam gdzie jest menu masz Zakładkę "Kraina Czekolady" :)

      I jeszcze pytanko odnośnie słodyczy - jak to u Ciebie było w dzieciństwie? ;)

      Usuń
    8. Recenzję znalazłam, znalazłam! :D Jutro jestem w Lidlu to będę jej na pewno szukać! :D Aż ból bierze, że dziś sklep zamknięty, szczególnie po takiej recenzji! :D

      _____

      Hmm, ja kiedy byłam mała - wszędzie było mnie pełno. :D Niby jadałam sporo (2 śniadania - jedno w domu, drugie w przedszkolu, 2 obiady jeden w przedszkolu, drugi w domu + reszta posiłków w domu), ale mnóstwo latałam, a i te obiady zawsze dziubałam tylko, bo nie było czasu. :D W 2 klasie podstawówki miałam tylko rok, gdzie było mniej ruchu, a potem znów, bieganie po dworze, gry itd. itd. ;) Słodkości lubiłam jak każde dziecko, ale chyba nie miałam na ich punkcie jakiejś obsesji, nie przywiązywałam do tego większej wagi. Od nich odzwyczaiłam się dopiero rok temu, kiedy przestałam je jeść, w zasadzie nie tykałam nic słodzonego przez kilka miesięcy, dopiero pod koniec marca jakoś - co jakiś czas coś wezmę, a na spróbowanie, lub coś. ;) W każdym razie - nie ciągnie mnie aż tak. :)

      Usuń
    9. Nie zgodzę się z tym, że książka jest zła przez tematykę. W dobrze zrealizowanej erotyce nie ma nic zdrożnego. Ta książka jest zła, bo pisarka nie ma pojęcia o pisaniu.

      Usuń
    10. U mnie to może kwestia wieku (chociaż w sumie kto wie), a może innych zainteresowań, ale książki erotyczne zdecydowanie nie są dla mnie. :D
      Mnie, po filmie, bardziej szokowały relacje głównych bohaterów. W sumie nie wiem co takiego ekscytującego jest w takim poniżaniu się przed mężczyzną? Nie chodzi oczywiście o nagość, tylko o zachowanie, a co ważniejsze pozwalanie na takie zachowanie. Uległość itd. Chyba mam za silny charakter na takie badziewia. :D

      Usuń
    11. Olga coś w tym jest :)

      Nikola ja też odzwyczaiłam się od słodyczy ale czasem mam ochotę na czekoladę a nawet tabliczkę gorzkiej czekolady :)


      Ja domowe pieczywo jem codziennie ale najczęściej raz - na śniadanie.. rzadko kiedy jem i na kolację. Kiedyś jadłam również na kolację ale po kaszach czuje się lepiej :) A czym zastępujesz pieczywo? Kaszami? No i jeśli Cię kusi to może czas upiec? ;)

      Za co mnie przepraszasz? Przecież nie masz obowiązku komentować - to Twój wolny wybór ;) Cieszę się, że recenzja się spodobała :) Jeśli chodzi o czekoladę to nie zniechęcaj się jeśli nie zauważysz jej w pudełku - trzeba przebierać :) Bywa że jest schowana za czekoladą 70% i 60% :)

      Usuń
    12. Wszystko jest dla ludzi, to najważniejsze. :)))

      Ogólnie od pieczywa się też odzwyczaiłam, rzadko kiedy jem kanapki, stawiam na omlety, kasze, płatki + czasem wafle ryżowe/kukurydziane.
      A czas upiec, myślę, że tak. :D Za jakiś czas się w końcu zbiorę. :D

      <3

      Usuń
    13. Ja ostatnio... od dłuższego czasu też nie czuję potrzeby jedzenia dużej ilosci pieczywa ;) Waflami ryzowymi to się nie najadam ale kasze (gryczana jak najbardziej) :)
      ...........................
      Gryczaną? Takiej to na oczy nie widziałam :P
      Cieszę się, że smakowała? A którą wybrałaś? 81%? ;)

      Usuń
    14. Hmm, wafle ryżowe/kukurydziane traktuję, jak już, jako przekąskę. ;)
      _____
      Tak! :) Dogrzebałam się 81% :) Dobrze, że mi powiedziałaś, że może być schowana za innymi, bo chyba nawet bym nie pomyślała, do tego była na najwyższej półce! :)

      Gryczana, gryczana. ;) W Tesco udało mi się taką znaleźć. :)

      Usuń
    15. Są lepsze od chipsów ;)

      ...........
      One właśnie są na najwyższej półce ;) I co była schowana? :P

      Nie widziałam takiej - na prawdę :) I ona była z kaszy gryczanej z dodatkiem czegoś? ;P

      Usuń
    16. Była schowana! :D Gdybyś mi tego nie napisała, to wróciłabym z pustymi rękoma, bo te o mniejszej zawartości kakao niezbyt mnie interesowały. :D Dziękuję! <3

      Kurczę, właśnie niespecjalnie pamiętam. :( A na internecie też coś znaleźć nie mogę. ;/

      Usuń
  3. Każda moja wizyta w empiku kończy się podobnie ;) Czekolada zapowiada się fajnie, choć mi wystarczy zwykła Milka :))) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego mi powinno się zabronić wchodzenia do tego sklepu.:D
      <3

      Usuń
  4. Fajny skład i kaloryczność - masz rację. Poraża mnie tylko wielkość i to, że się zbyt łatwo nie rozpuszcza. Dla osoby upatrującej ideału w bagienkowej Milce taka tabliczka może być... hmm... ładnie to ujmując: wyzwaniem. Godnym podjęcia, fakt, ale wyzwaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, do Milki nie staje, ale z tym rozpuszczaniem źle też nie jest. :D
      Wyzwania są po to, żeby je podejmować, nie?! :D

      Usuń
  5. Hmmm, naprawde ciekawa, chcialabym jej bardzo sprobowac, bo lubie wszystkie rodzaje czekolady, te twarde tez! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, ta taka twarda aż nie była. :D Do tych szybko rozpuszczalnych nie należy - przynajmniej mi się tak zdaje, ale źle nie jest. Serio. :D

      Usuń
  6. ooo nigdy go na oczy nie widziałam! Zawsze jakieś nowinki wynajdziesz :D Ale czy ja wiem, czy nie za wysokie progi na me skromne nogi :D Co do czasu, cieszę się, że go tak aktywnie i produktywnie wykorzystujesz! Brawo! Tylko nie zamęczaj się! Tobie też coś się należy od życia :) Co do urodzinek! Łiiiiiii <3 może przepis na mini zdrowy torcik w formie muffinki ? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, bo to zamawiane dziamdziajdło ze sklepu internetowego. :D Mogę się mylić, ale możliwe, że akurat wtedy była przecena. Głowy urwać sobie nie dam. :D
      Nie zamęczam! Spędzam właśnie ten czas najlepiej, jak mogę, totalne odstresowanie i robienie tego, co lubię. Dziękuję za uwagę. <3 <3

      Kurka, w sumie plany miały być zupełnie inne, żaden przepis, ale jak się wyrobię to chyba naprawdę w piątek coś upiekę, a notkę planowaną przełożę na poniedziałek. :D No nie wiem, nie wiem. Wszystko zależy od tego, jak z czasem. :D <3 <3

      Usuń
    2. weś, to ja powinnam Cię wycałować za Twoją uwagę :D <3 No ja myślę, że dbasz o siebie :* :)

      no sobie będziesz żąłować!? Raz w roku Ci się należy :3 Nie dajże się prooosić :D

      Usuń
    3. <3 <3

      Powiem Ci tak po tajniacku, że plan (dzięki Wam)jednak mam, olśniło mnie wczoraj przed myciem, co mogę zrobić. ;D Mam nadzieję, że się uda to upiec + czy znajdę czas w piątek. :D :*

      Usuń
    4. ooo jeju czuję się zaszczycona będąc wtajemniczona w tak genialny plan :D Hahaha dobrze, że przed myciem, a nie po bo jeszcze zmyłabyś to z siebie :)
      Dasz radę wierzę! :* :) Nie mogę się doczekać <3

      Usuń
    5. Tajne plany, poufne, dum, dum, dum :D

      Usuń
    6. < w tle leci nutka grozy >.... uuu już się boję :)

      Usuń
  7. "Wyobraź sobie, że znajdujesz czekoladę, która nie ma białego cukru, ma sporo białka, przyjazny skład, mało węglowodanów?" - taka jest każda czekolada o 100% zawartości kakao! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och! :D Tylko z białkiem jedynie gorzej. :D Aczkolwiek i dla mnie - gorzkiej powyżej 90% nic nie przebije, nawet taki wymysł (fajny oczywiście!) jak ten. :D

      Usuń
    2. Pod 20% potrafi podchodzić białko w stóweczkach. Mam świadomość, że nie jest to białko idealne, ale to zawsze naturalny produkt :)

      Usuń
    3. Jasne. :D Ale w sumie nie ma chyba co porównywać, prawdziwa gorzka czekolada, a recenzowany produkt to jest różnica, ale jednak pozytywnie i tak zaskoczona byłam. ;)

      Usuń
  8. Ta czekolada rzeczywiście brzmi jak sen, ale jak już miałabym wybierać białkowe słodkości to stawiam na QB :D
    Ja tez staram się korzystać na 100%! Teraz jestem w trakcie czytania Kinga ''Bazar Złych Snów'', ale jestem troszkę zawiedziona...nie tego spodziewałam się po tej książce :<
    Mam takie pytanko...co Ty robisz, że masz tak pięknie umięśniony brzuch? Ja ćwiczę codziennie od pół roku, a efektów nie mam kompletnie. I nie jest to ćwiczenie 10 min, tylko 30 min abs, 140 min hula hop, ciężarki, rozciąganie, cardio...tracę zupełnie motywację :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. QB to wiadomo. :D Białka smakowe tak samo są, jak dla mnie, świetne. ;)
      Hmm, a ja o tej książce słyszałam wiele dobrych opinii. ;) Wiadomo -każdy ma inny gust i to jest piękne! :)
      O rany na początku - dziękuję! :) W skrócie napiszę w czym może być problem, a o wiele bardziej rozwinę to pewnie w jakiejś przyszłej notce - to znaczy wtedy, kiedy odpowiednio zredukuję tkankę tłuszczową, bo miałam czas masy, dodatkowe kg, a teraz to ponownie należy ładnie odsłonić. ;) Podejrzewam, że będę potrzebować jakiegoś miesiąca/półtora. Ale do rzeczy - można powiedzieć, że mięśnie rosną w czasie regeneracji (+ przy dodatnim bilansie kalorycznym), jeżeli męczysz brzuch codziennie - nie ma on czasu się zregenerować, co za tym idzie gorsze efekty, wolniejsze. Najlepiej (max) trzy razy w tygodniu dodatkowo poświęcić czas na brzuch, co też nie jest aż tak konieczne, bo w prawidłowo wykonywanych ćwiczeniach z obciążeniem i tak powinien pracować.
      Kolejna sprawa - nie bez powodu mówi się, że brzuch robi się w kuchni. Mięśnie najczęściej przykryte są warstwą tłuszczyku, w zależności od tego jak grubą - tym mniej / lub bardziej są odsłonięte. A, żeby zredukować tę tkankę tłuszczową to należy mieć lekko ujemny bilans kalorii spożywanych w ciągu dnia. Tylko tu też trzeba brać pod uwagę, że nie da się miejscowo usunąć tkanki tłuszczowej - ubywa ona mniej więcej równomiernie -> ale często też ma na to wpływ typ sylwetki.
      Kolejną sprawą może być zatrzymanie wody przez co wydajemy się "spuchnięci", żeby woda zeszła to przede wszystkim zdrowe jedzonko, nie przekraczanie zbyt dużej ilości soli, no i picie duuużo wody, o czym mnóstwo osób zapomina. :)
      W razie czego, gdyby coś było niejasne, czy cokolwiek innego - pisz! :)

      Usuń
    2. Najgorsze jest to, że ja o tych wszystkich rzeczach wiem, stosuję je (choć może po moim blogu ze słodyczami nie widać, ale wierz mi, ja jem słodycze średnio raz w tygodniu...). Może faktycznie powinnam nie katować tak codziennie? Sama nie wiem, ale po prostu staram się jak mogę, czysta micha prawie codziennie (no może prócz śniadania, bo wcinam ją z garnolą, a w niej przeważnie jest jakiś słodki dodatek) ale widzę masę ludzi na ig co pochłaniają same przetworzone jedzenia, a figura jak u jakiegoś kulturysty!

      Usuń
    3. To wracamy do punktu wyjścia, czyli kaloryczności. Teraz kwestia - czy chcesz mięśnie zbudować = dodatni bilans kaloryczny, czy odsłonić to, co już masz = ujemny bilans. Jeżeli lekko zmniejszysz kalorykę dań zalegająca tkanka tłuszczowa zacznie schodzić, a mięśnie na brzuchu się odkryją. :) Żeby lepiej zrozumieć tę specyfikę - wiesz jak mój brzuch wyglądał, tak? ;) Mięśnie odkryte, przez proces lekkiej masy(budowa mięśni, ale ciężko uniknąć przy tym lekkiego podlania tłuszczykiem), czyli dodatniego bilansu kalorycznego - zostały one lekko zakryte. Od jakiegoś czasu jestem z powrotem na redukcji i ponownie odkrywam te mięśnie. :)

      Co do jedzenia przetworzonych rzeczy -> znów ten punkt wyjścia. Jeśli to co jemy - zgadza się z naszym zapotrzebowaniem to nie musi wpłynąć niekorzystnie na sylwetkę (co innego, że potem może odbić się na zdrowiu). To tak zwany IIFYM - If It Fits Your Macros ( w Polsce "spopularyzowany" przez WK/Warszawski Koks/ jako Jedz co chcesz - wyglądaj jak chcesz).

      Usuń
    4. Ok, dziękuję za wszystko! Czyli chyba czas na zmniejszenie korytka :P

      Usuń
    5. Tylko też nie przesadzaj! :) Lekko i obserwuj efekty. :) W razie czego pisz. :D
      PS.: To ,,korytko" mega uroczo brzmi :DDD

      Usuń
  9. Ja akurat lubię węglowodany i produkty białkowe wcale mnie nie zachęcają, ale czekoladę chętnie bym spróbowała - wygląda bardzo smacznie i ma przekonujące do zakupu opakowanie :D

    Wykorzystuj wolny czas maksymalnie, na bloga przyjdzie czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm to opakowanie - może to i śmieszne skojarzenie, ale przypomina mi pudełka papierosów Irysów, które paliła moja babcia kilkanaście lat już temu. :D
      Mnie białkowe produkty akurat dość zachęcają. ;) Przy obecnym, aktywnym trybie życia i ogólnej dobrej tolerancji ich - nie widzę u siebie przeciwwskazań. :)

      Dziękuję! :))) <3

      Usuń
  10. Tak dla spróbowania i chwili małego grzeszku pewnie bym się na nią skusiła ;) Chociaż ja ostatnio dość skutecznie przestawiłam się na gorzką czekoladę, ale nowości bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To akurat taki mniejszy grzeszek. :D Łatwo wpasować w zapotrzebowanie. ;))
      A prawdziwa gorzka nie ma sobie równych i tak! :)))

      Usuń
  11. Erytrytol dodali, szaleństwo. Czekolady proteinowej jeszcze nie widziałem, w przeciwieństwie do masy batonów. Ciekawy produkt, ale nie kupię, gdyż zawiera kolagen. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, akurat nie wiem, czy ta czekolada jest dostępna gdziekolwiek stacjonarnie. :D A batonów proteinowych - faktycznie - coraz więcej. :D
      Z ciekawości - dlaczego kolagen na nie? ;)

      Usuń
    2. To, że jesteś wege to wiem. :) Nie sądziłam/wiedziałam (?) jednak, że kolagen jako białko tkanki również jest odrzucany przez wegetarian.

      Usuń
    3. Raczej, przynajmniej przez większość wegetarian jest odrzucana. Podobnie wygląda sprawa ze smalcem, podpuszczką, keratyną, koszenilą czy nawet, głównie u wegan, szelakiem. :)

      Usuń
    4. Dobrze się zawsze czegoś nowego dowiedzieć. :) Dziękuję!

      Usuń
  12. O, takiej jeszcze nie widziałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Internetowy zakup. :D Z polskiej strony, ale fakt, stacjonarnie się chyba tego nie znajdzie. :D

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. Póki co, z tego co mi się wydaje, jest dostępna na może kilku sklepach internetowych w Polsce. Może kiedyś się to bardziej to u nas rozwinie? Kto wie. :D

      Usuń
  14. Jak byłam na diecie to ją wypróbowałam. W sumie całkiem niezła, na podczas diety jak znalazł :) Próbowałaś produktów Walden Farms?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam. :) Sos czekoladowy i karmelowy, do tego dip czekoladowy.
      Sosy jak dla mnie świetne na omlety, chociaż dłuugo nie mogłam przekonać się do nich, bo ta chemiczność na początku jest drażniąca.

      Usuń
  15. Wydaje się fajna! U mnie w domu króluje gorzka czekolada..więc zapewne zaraz by zniknęła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porządna gorzka - nie ma nic lepszego! :)))

      Usuń
  16. Czekolada idealna! I to pod każdym względem, ciekawe, czy mają trochę bardziej mleczną wersję ;)
    Mam dokładnie tak samo z książkami! Kupuję je na potęgę i później muszę się zmuszać do nauki, żeby ich nie czytać.. A one tak bardzo kuszą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co się orientuję, na polskich sklepach internetowych dostaniemy tylko taką wersję, chociaż mogę się mylić.

      Kuszą, kuszą i to bardzo. Książka w sumie i tak praktycznie zawsze wydaje się ciekawsza od niektórych moich podręczników szkolnych. :D

      Usuń
  17. ...ale za to ile ma chemii! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle chemii? :D No coś Ty. ;) Chemiczne to są Walden Farmsy. :D

      Usuń
    2. ...z moją wiedzą na temat żywności nie wygrasz. To tak, jakbyś chciała przegadać mnie w historii amerykańskiego rocka.

      + Postanowiłam bawić się z wizualnością moich postów, stąd te podwojenia.

      Usuń
    3. Ależ ja się zupełnie nie spieram/nie kłócę ;) Sama ciągle się rozwijam, edukuję i poszerzam wiedzę. ;) Po prostu - porównując ten produkt do słodyczy ze sklepowych półek, czy innych produktów oferowanych nam przez producentów wypada nieźle, a sam skład nie jest długości papieru toaletowego. ;)
      PS. Poza tym ciężko porównać naszą wiedzę skoro się nie znamy. :D

      Usuń
  18. Turbo doładowanie, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mmm.. fajna! :) Szkoda, że ma kolagen... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli kiedyś znajdę coś tego typu, ale bez kolagenu to dam znać! :D

      Usuń
  20. O jaa... wiesz, ze o takiej marzyłam kiedyś? W sumie jeszcze w zeszłym roku.
    Będę szukała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja standardowo z guiltfree.pl zamawiałam, tak jak Questy. ;)
      Marzenia się spełniają, nie?! :D

      Usuń
  21. Przynam, że zaintrygowała mnie ta czekolada. Lubię czasami pochrupać coś słodkiego, szczególnie czekoladę :) uzależnienie daje znać najczęściej wieczorami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to taki produkt jest dobrym wyjściem. :D Ze swojej strony, wiem, że świetnie sprawdzają się też smakowe białka dodane np. do omleta/placków itd. Jak dla mnie idealne na wieczór. :)

      Usuń