piątek, 13 listopada 2015

#28 Sante - Jazzy Bites

Znów mnie troszkę nie było, co? Do 20 listopada mam wystawianie proponowanych ocen, bo semestr kończy się już przed świętami, więc możecie wyobrazić sobie ogrom pracy, jaki teraz mam. :D Tym bardziej, że praktycznie cały wrzesień był dla nas - 1 klas - "przystosowawczym". Ale powolutku idzie, przyszły tydzień zapowiada się delikatnie lżejszy, a potem znów BAM BAM BAM! Ale czuję święta, więc o wiele lepiej się coś takiego znosi. :) Teraz w weekend postaram się porobić nieco więcej notek do przodu, żeby mogły się pojawiać tak, jak powinny, czyli 2 razy w tygodniu. 
Hmm, czy coś jeszcze? Zbyt wiele się nie działo, więc już, już zapraszam Was do recenzji!


Wiecie… Nie jestem fanką batonów, czy innych gotowych produktów. Zdecydowanie wolę zrobić coś sama, czy zjeść normalny posiłek. Tak mam(pomijając wszystko związane z oreo, masłem orzechowym/orzechami i lodami) ale!  Nowości kuszą często i mnie - tylko, wolę spróbować czegoś po kawałeczku i tyle. Odzwyczajone kubki smakowe od cukru i takie tam paplaninki. :D 
Te batoniki zauważyłam przez przypadek w Delikatesach Centrum, miałam szybciutko skoczyć po same jajka, przeszłam jak zawsze obok tych "zdrowszych" regałów, w których leżały te właśnie twory. Hmm, wzięłam - skład nawet przyjazny, śmieszny wygląd (co najczęściej mnie ciekawi!) i batoniki powędrowały do koszyczka (a raczej ręki, bo po same jajka nie było sensu go brać).
Najpierw starałam się znaleźć jakiekolwiek informacje, skąd te batony w ogóle się wzięły! Sante nic nie reklamowało ani na profilu, ani… nigdzie, więc w zasadzie żadnej informacji o nich nie znalazłam i też nie uzyskałam, bo napisałam do firmy, tylko - mimo przeczytania mojej wiadomości - nie odpisali, niestety. Dzień później znalazłam info o tym, że ktoś kupił takie batoniki w szkolnym sklepiku gdzieś tam. Jako załóżmy "mistrzyni indukcji i dedukcji" wymyśliłam, że pewnie to jakaś seria, która trafiła do szkół jako legalny produkt do kupienia. (wiadomo, zdrówko lepsze niż drożdżówka, taaa). No nic, pozostaje przekonać się, czy faktycznie jest to dobra przekąska.


Sante Jazzy Bites - Baton bez dodatku cukru z wiśnią : Poszedł na pierwszy ogień, bo dodatek wiśni w takich produktach często bardziej przyciąga mnie niż truskawka (którą nawiasem też uwielbiam, ale świeżą, zdecydowanie). Ten wariant jest o wiele ciemniejszy od drugiego. Ma śmieszną / ciekawą teksturę. Czuję suszone owoce, delikatnie wiśnię. 

Sante Jazzy Bites - Baton bez dodatku cukru z truskawką : Jaśniejszy niż poprzednik. Reszta taka sama, z tym, że czuć o wiele bardziej suszone daktyle i rodzynki, niż truskawkę.
___________
Tyle, więcej ciężko cokolwiek dodać, bo przez przezroczyste opakowania widziałam, czego, mniej więcej, mogę się spodziewać. Mogę dodać tylko coś odnośnie tego papierka właśnie. Wygląda jakby ktoś po prostu przykleił karteczkę i tyle, a tak pewnie było. Jedyną grafiką jest logo Sante. Minimalizm zupełny. Wiadomo, że liczy się smak, ale miło byłoby ujrzeć jakieś ładne opakowanie. 
____________

Sante Jazzy Bites - Baton bez dodatku cukru z wiśnią : Pierwszy gryz. Czuję suszone owoce, dość mocno, a to raczej plus. Batonik jest dosyć twardy, żujący. Po chwili na myśl przychodzi mi smak Maoam/Mamby wiśniowej! Kolejny plusik. Potem ta gumowatość zaczyna nieco przeszkadzać, nasila się smak i słodkość rodzynek/daktyli, ale nie tych dobrych i smacznych. Resztę batonika dałam do spróbowania rodzicom (tak, batonik ma tylko 30 g - i tak oddałam, dobrze czytacie). Żadne z nich nie wyczuło tak wiśni jak ja. Dla nich zdecydowanie dominował smak suszonych owoców.

Sante Jazzy Bites - baton bez dodatku cukru z truskawką : Batonik ma o wiele lepszą strukturę. Uświadomiłam sobie przy nim, że jego poprzednik był naprawdę twardy. Ta wersja jest o wiele bardziej mięciutka, nieco rozbija/rozkrusza się w ustach, ale dzięki temu nie jest tak nieprzyjemnie żująca. Mniej czuć tu smak daktyli, ale i truskawka jest mniej wyczuwalna. Szybko człowiekowi robi się bardzo, bardzo słodko przy tym wariancie - i rodzicom, i mi. 

Ani jednej, ani drugiej wersji nie zjadłam sama, mimo tylko 30 g dla mnie były za słodkie i średnio miało się przy nich ochotę na dalsze "przecukrzanie" się. Fajnie spróbować, ale zakup raczej nie do powtórki. Brakuje tu jakiegoś czynnika, który równoważyłby, chociaż, delikatnie tę słodycz. Zdecydowany + za pomysł, nawet krótki skład. Dobrze byłoby, gdyby ogarnąć opakowanie -  nie trzeba od razu kolorowego papierka, można byłoby tę naklejkę ładniej zrobić, coś dodać. 
Ah! Zapomniałabym! Minus za napisanie przy wariancie wiśniowym w składzie ,,wiśnia jofilizowana ". Truskawkowy wariant, jeśli ktoś chciałby spróbować, jest zdecydowanie smaczniejszy i lepszy w odbiorze (przynajmniej poprawnie tu napisali słowo "liofilizowana"). 

 Sante Jazzy Bites - baton bez dodatku cukru z wiśnią : Owoce suszone 78% (rodzynki, daktyle), mąki (jęczmienna, kukurydziana, ryżowa), płatki owsiane, koncentrat czarnej porzeczki, wiśnia liofilizowana (poprawiłam tu!) 1,5%, aromat, olej roślinny ( bawełniany lub słonecznikowy, lub rzepakowy)

BTW : 3,6 / 1 / 69 błonnik : 9,1g
Sante Jazzy Bites - baton dodatku cukru z truskawką : Owoce suszone 78% (rodzynki, daktyle), mąki (jęczmienna, kukurydziana, ryżowa), płatki owsiane, koncentrat jabłkowy, truskawka liofilizowana 1,5 %, aromat, olej roślinny (bawełniany lub słonecznikowy, lub rzepakowy) 
BTW : 3,6 / 1 / 69
błonnik : 9g

39 komentarzy:

  1. Patrząc na skład dla mnie byłyby przepyszne, zwłaszcza ten z wiśnią :D Chociaż bardzo słodkich rzeczy nie lubię, to owoce suszone wręcz przeciwnie i moja standardowa porcja wynosi ok. 50g, więc taki batonik chyba smakował by mi w całości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wydawało mi się, że będzie super, ale aż tak nie wyszło. :( 30 gram to okropnie mała porcja, ale jak dla mnie - zdecydowanie za słodko. :D

      Usuń
    2. A dla nas nie były wcale za słodkie :) Były słodkie ale nie przekraczały granicy batoników owocowych :) Według nas są bardzo smaczne a wydaje nam się, że te opakowania wynikają z tego, że są one w fazie testowej. My jadłyśmy jeszcze ciastka zupełnie bez cukru z suszonymi wiśniami też w takich opakowaniach :)

      Usuń
    3. Moja granica słodkości ostatnio jest bardzo, baaardzo niska, więc też może dlatego. :D
      Na konkurs, jeśli tylko znajdę chwilę, to z pewnością coś naskrobię. :)))

      Usuń
  2. Takie trochę... nie wiem, co o tym sądzić. Kojarzy mi się z recenzowanym przez Marcina Roo'Barem albo Nakd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie wiem, nawet po spróbowaniu, co o nich sądzić. Recenzowane przez Marcina Roo'Bary wydają mi się, jakoś o wiele bardziej przystępne. Tu - jakby batonik został zrobiony na szybko, byle jak i tyle. (nawet opakowanie na to by wskazywało)
      Nakd sama chciałabym bardzo spróbować.

      Usuń
  3. ja już dawno temu darowałam sobie kupowanie i próbowanie wszelkiego rodzaju "zdrowych" batonów. Produkty Sante lubię (właśnie zajadam otręby granulowane żurawinowe, które smakują jak pokruszone ciasteczka:)) ale przy tych batonach jak widać nie popisali się. Zaserwuj na blogu batoniki własnej roboty to chętnie ściągnę przepis:) a może już był u ciebie? pozdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupuję - o ile coś faktycznie ma przyjazny skład i mnie zaciekawi. :)
      Sugestię o batonach jak najbardziej wezmę pod uwagę. :D Tym bardziej, że kiedyś takie robiłam i zawsze wychodzą pyszne i przede wszystkim - zdrowe! :D

      Usuń
  4. I u mnie zapierdziel, więc łączę się w bólu. Widać, że Ty jesteś bardziej obowiązkowa i ambitna więc rezygnujesz z bloga dla nauki, a ja jestem leniem i wolę bloga prowadzić ...
    Batony kuszą, chcę je, teraz, zaraz! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee, nauka. :D Oprócz bloga często znajduję jeszcze inne zajęcia, bo przecież - samo się nie poćwiczy, samo się na trening nie pójdzie i takie tam. :D Ale póki co - dobrze idzie. :))
      To zapraszam do mnie! :D Wykupię Ci od razu całe pudełko z tymi batonikami. :D

      Usuń
  5. Te batoniki to dla mnie całkowita nowość.. nie widziałam ich nigdzie ale skład mają fajny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja zauważyłam je przez przypadek. :D Opakowanie - tym bardziej - utrudniało sprawę, bo nie krzyczy "Weź mnie!". ;) A skład, faktycznie, jak najbardziej na +. ;)

      Usuń
    2. W końcu i Sante idzie na dobre tory :)

      ...............
      Szkoda, ze inne sprawy nie idą tak jak bym chciala i nie układa mi się :(

      Na prawdę się czepiają??? Już nie mają o co się czepiać? Jakaś paranoja ;/

      Usuń
  6. Ale bym chciała spróbować! Lubię takie pseudo zdrowe twory. :D Niestety pewnie miną wieki zanim gdzieś je znajdę. :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, to w sumie takie pseudo zdrowe nie jest. :D Skład z pewnością ma dobry. :D
      Hah! :D Pewnie prędzej niż w osiedlowym sklepie - znalazłabyś je w jakiejś szkole. :D

      Usuń
  7. Lubię batoniki tego typu ale dla mnie też zawsze są za słodkie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oho i mam tu dokładnie takie samo zdanie. :D To znaczy prawie. Są produkty, gdzie ta słodkość jest czymś równoważona. :D A tu słodkość w słodkości, bo daktyle/rodzynki solo bardzo lubię. :D

      Usuń
  8. W mojej szkole zaczęli takie sprzedawać, ale nikt ich nie kupuje, wszyscy mówią, że beznadziejne i kupują normalne batony w sklepach przed lekcjami :p a ja i tak mam zawsze jedzenie z domu, więc nawet mnie nie ciągnie, żeby pokazać w szkole ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee, bo większość ludzi ma czerwoną lampkę na wszystko co uchodzi za zdrowe. :D Szczególnie uczniowie - tak zauważyłam. :D

      Usuń
  9. Zacznę od wstępu, bo i tak widzę coś mnie interesującego. Oreo, masło orzechowe, lody. Mam tą samą trójce na podium. Gdyby świat miał zabrać wszystkie białe, mleczne i deserowe czekolady, mając powyższe, nawet bym nie płakał.

    Sante: najpierw widzę fotkę , tytuł, potem analizuję. Dupa, nie Sante. Przecież tego nigdzie nie ma. Może to Smakte, Smakowite? No, ale jak byk nie. Mam wrażenie, że coraz więcej producentów wypuszcza coś, co wygląda obrzydliwie, sugerując tym samym, że jest zdrowe.

    Zarówno Twoje, jak i wcześniej moje, są mało urodziwe. Żadne dziecko po nie nie sięgnie. Nie ocieka czekoladą, nie świecą się orzechy. Cwane, ale też nie... bezpodstawne. Tutaj skład naprawdę nie jest zły.

    Kupić, kupiłbym z czystej zachłanności wiedzy na "NOWE! - BIERE!". Dobrze, że je wrzuciłaś, uprzedzając pół Internetu (nigdy ich nie widziałem), bo tym samym mogłaś uratować komuś ostatnie kieszonkowe ;)

    Żujkę, przez QB, wielbię, ale nie z truskawką/ wiśnią. Tym pozostanę wierny wyłącznie przy Orbitach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, dokładnie tak! :D Dla mnie czekolady też mogłyby nie istnieć. :D W zasadzie ostatnio po raz pierwszy od baaaaardzo dawna kupiłam calutkie dla siebie. To znaczy, hmm, z reguły jest tak, że biorę, bo chcę spróbować nowego smaku, a resztę wiem, że zjedzą np. rodzice. Tu, tym razem, czekolady są bardziej "eko" i tak dalej, więc pomocy w ich jedzeniu mieć nie będę. Spróbowałam, ale no… tu pojawia mi się problem, bo tę gorzką jakoś pewnie wykorzystam, a z resztą ? Nie wiem co zrobię. Zaspokoiłam ciekawość, są pyszne i… I właśnie nic, bo już nie będę chciała ich pewnie jeść. XD Inaczej jest właśnie z tymi trzema produktami.

      Skład nie jest zły, faktycznie. Sama kupiłam właśnie z chęci poznania tego, co tu nam Sante zaoferowało. Szału nie było. Daktyle/rodzynki wolę w wersji solo. Tyle. :D A dzieci/uczniowie faktycznie sami po to nie sięgną - co zaobserwowałam już czytając komentarze, czy w sklepie, gdy widziałam tylko jakąś mamę, która kupiła kilka sztuk, pewnie, z myślą o dziecku. Z resztą, może inny byłby tego odbiór dla dzieci, gdyby było ciekawsze opakowanie? Tak - łatwo je pominąć, a i wygląd nie zachęca.

      Żujki w QB też uwielbiam, nawet mogłyby być z takimi smakami. Tylko tu… bleh, żujka wiśniowa nie była tą "fajną" żujką. Truskawkowa była w tym wypadku lepsza. Ale ciekawa jestem co było tego powodem. Różnica w poziomie "żujowatości' i strukturze była ogromna, a skład jest niemal ten sam.

      Usuń
  10. Też jestem za domowymi, bo wiem co w nich siedzi ;) ale Sante zapowiadają się obiecująco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skład jest zachęcający. Pomysł też. Ale chyba spodziewałam się czegoś fajniejszego. :D

      Usuń
  11. NIe miałam pojęcia, że Sante robi takie batony :P ja to akurat lubię się zacukrzać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio mam ten próg słodkości bardzo niski. :D Ciekawa jestem jakby inni te batoniki ocenili. :D

      Usuń
    2. U mnie to nigdy się chyba nie obniży :P nawet jak kilka miesięcy mam detox od słodkości :P

      Usuń
  12. Pierwszy raz je na oczy widzę, i to dzięki Tobie :D Oj jak dokładnie rozumiem Cię z tym brakiem czasu. Co prawda zszokowałaś mnie tym wcześniejszym wystawieniem ocen, ale dzisiaj w tych czasach nie powinno mnie już nic dziwić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tych batonikach wszędzie cisza. :D Jak pisałam - nawet producent nie raczył odpisać. XD
      Szaleją u mnie tak z wystawianiem ocen, bo w nowym roku będą ferie, matury (gdzie ponoć w mojej szkole praktycznie cały maj jest "przebimbany"), święta itd. :D

      Usuń
    2. hahahaha, no to skąd ty goś wytrzasnęła, że sam producent nie wie skąd się wział!? :D

      Usuń
  13. Nazwa batona raczej przywodzi na myśl dobry festiwal jazzowy :) :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat bardzo fajna ta nazwa. :D Fakt, mało się ma do batona, ale i tak jest interesująca.:DDD

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. To jakaś nowość, nowość. :) Tak jak wyżej było napisane, możliwe, że jakaś testowa wersja. :)

      Usuń
  15. Tych batoników nigdy nie spotkałem, ale przyznam, że mnie bardzo zainteresowały. Gdzie można je kupić? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi udało się je znaleźć w Delikatesach Centrum. :) Ale z tego co dziewczyny pisały - sklepiki szkolne się w nie często zaopatrują. ;)

      Usuń
    2. Sklepiki szkolne, hmmm, to już kilka lat mnie nie obowiązuje. Chyba że wejdę do jakiegoś liceum i sprawdzę. :D

      Usuń
  16. Te batoniki zapowiadają się naprawdę nieźle! ahh te nowości, muszę się baczniej za nimi rozglądać ;)

    OdpowiedzUsuń