sobota, 7 listopada 2015

#27 Pierwsze kroki na siłowni cz.1




Pierwsze kroki na siłowni cz.1
Zaczynamy mini - serię siłowniową … czyli każdy kiedyś zaczynał. Przed Wami posty, które być może przekonają do siłowni, sprawią, że zyskacie pewność siebie, czasem Was rozbawią, a przede wszystkim nauczą poprawnego wykonania tego pierwszego kroku. 
_____
Sama swoją przygodę z regularnymi treningami zaczęłam dość dawno temu (jak się to u mnie zaczęło możecie zobaczyć tu), teraz do tego wszystkiego doszły wizyty na siłowni. ’’Przerzucam i dźwigam” już jakiś czas, ale jak niemal każdy - popełniałam błędy, nadal się jednak uczę. Myślę, że taki mały poradnik to będzie strzał w dziesiątkę dla laika, czy osoby, która do tej pory trenowała tylko w domu.
Zaczniemy od podstaw, będą podstawowe błędy, pomysły, czy moje przeżycia - często śmieszne. Po zakończeniu serii - myślę, że każdy z Was nie będzie miał problemu z przekroczeniem progu ’’pakerni”.

Przede wszystkim wygodne obuwie sportowe i odpowiedni strój. To chyba oczywiste, prawda? No właśnie. Na pierwszy raz nie warto eksponować za bardzo swojego ciała. To znaczy w dobrym guście byłoby nie ćwiczyć w samym topie i króciutkich spodenkach. Siłownia to nie pokaz mody, ma być przede wszystkim wygodnie. Mocny makijaż też odpada, chcesz - czy nie -w czasie dobrze wykonywanego treningu będziesz się pocić, chyba lepiej już sobie go odpuścić lub zrobić delikatny niż wyglądać jak panda? ;) Jeśli masz długie włosy - zwiąż je.
Po drugie - zabierz ze sobą ręcznik/ręczniczek. Przyda się do wycierania potu i podkładania pod siebie, gdy ćwiczysz na maszynach lub na ławeczce. Higiena przede wszystkim! Myślę, że Tobie też nie uśmiechałoby się ćwiczyć na mokrych od cudzego potu przyrządach. Jeśli go zapomnisz -możesz wykorzystać papier i płyn do dezynfekcji umieszczony w niektórych miejscach - szczególnie przy strefie cardio.
Po trzecie - woda! Prawidłowe nawadnianie w czasie treningu/między seriami/ to bardzo ważna rzecz. Nie trzeba tu nic więcej dodawać, po prostu weź ją z sobą.
DODATKOWO :
-Po wykonanym treningu w szatni możesz się umyć - weź jeszcze jeden ręcznik, klapki, płyn pod prysznic.
-Szybka przekąska potreningowa - coś co zawiera głównie węglowodany, potem do 1,5h zjedz pełnowartościowy posiłek
-Rękawiczki do ćwiczeń - jeśli chcesz uniknąć odcisków / śladów.


Siłownię możemy najczęściej podzielić na 3 miejsca :


1)Strefa cardio
- czyli miejsce, gdzie możemy poprawić swoją kondycję i spalić tkankę tłuszczową, dzięki podniesieniu tętna. Jest ona też najczęściej przedsmakiem treningu siłowego - traktowana jako rozgrzewka. Najczęściej mamy do wyboru : bieżnie, rowerki, steppery, orbitreki, wioślarze. Wybierz pasujący Ci sprzęt, ustaw odpowiedni dla siebie poziom i rozpocznij trening. Nic prostszego. Pamiętaj jednak, że aby miało to sens musi być to na tyle dynamiczne - by tętno się podniosło, a ciało czuło się rozgrzane. Po wykonanym cardio - zdezynfekuj po sobie przyrządy!
2)Strefa wolnych ciężarów - czyli moje ulubione miejsce. Tu poprawisz swoją siłę. Do dyspozycji masz mnóóstwo hantli i sztangielek o różnym ciężarze. Dopasuj odpowiedni dla siebie ciężar /który może być inny do różnych ćwiczeń!, hantle w dłoń i wyciskamy! :)))
3)Strefa maszyn - pozwoli wyćwiczyć konkretne partie mięśniowe. Nie wiesz jak obsłużyć sprzęt? Nie ma sprawy, zapytaj instruktora  lub przeczytaj plakietkę przy maszynie, która najczęściej opisuje sposób wykonywania ćwiczeń i angażowane mięśnie. Tu też musisz ustalić i dopasować do siebie odpowiedni ciężar, wszystko się ustawia - spokojnie. Zacznij od mniejszych, jeśli czujesz, że nadal za mało - po prostu go zwiększ. Do wyboru mamy chociażby różne suwnice (np.Smitha), atlasy, modlitewniki, wyciągi.

W każdej siłowni mamy również instruktora, który jest tak jakby opiekunem dbającym o bezpieczeństwo. Możesz w razie potrzeby poprosić go o pomoc. Nie jest to jednak płatny trener personalny, który ułoży Ci za plan treningowy/dietetyczny i będzie pilnował Twoich ćwiczeń.
Niektóre siłownie oferują „wprowadzenie” gratis przy pierwszej wizycie. Podczas takiej wytłumaczą Ci sposób wykorzystywania maszyn, oprowadzą po siłowni i tak dalej. Nic strasznego. 



_____________________________

Przeżyłam te dni w szkole! :) Masakrycznie skopana środa, a potem, od czwartku, czuję się jakbym miała nowe życie. Serio. :) Do tego, o ile to możliwe, jestem jeszcze większą optymistką. Poza tym czuję święta, tak mocno-mocno. Może wydawać się Wam to śmieszne, ale słuchając reklam coca-coli, czując zapach cynamonu i jedząc mandarynki czuję już ten świąteczny nastrój. Przed grudniem będę miała dla Was graficzny kalendarz adwentowy, ale nie taki typowy, będą to po prostu pewnego rodzaju zadania - na każdy dzień. :) Och, ale ja dziś pokręcenie piszę, to wszystko dlatego, że za dużo energii mi w duszy buzuje. No nic trzeba ją wykorzystać. :))) 




45 komentarzy:

  1. Nigdy nie byłam na siłowni, ale kiedyś musi być pierwszy raz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko uwaga! Człowiek się szybko wkręcić w nią może. :D

      Usuń
  2. Bardzo lubię korzystać z siłowni, bardzo dobre rady jak się nie zagubić w tym świecie wielkich, przerażających w pierwszej chwili maszyn. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku wszystko wydaje się takie "OJEJ", a potem? Potem to już z górki. :D

      Usuń
  3. Niby oczywiste rzeczy ale tak samo jak jest z dietą dla tych początkujących w obu kwestiach potrzebne są proste i podstawowe zasady :) Powodzenia na siłce :D
    A pro po świąt! My też już je czujemy i całym sercem jesteśmy już w grudniu a nie w listopadzie xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie podstawowe sprawy są najważniejsze. Sama poszłam na taką troszkę blachę pierwszy raz, co wiązało się z różnymi błędami, które potem opiszę. :D Bywało śmiesznie - tyle zdradzę. :D Dobrze, że znajomi pomogli. ;)
      Cóż… ja słucham już świątecznych piosenek, a znajomi śmieją się, że jak na co dzień jestem "pogibana", to teraz będę "świąteczna i pogibana" i nie wiedzą, jak ze mną wytrzymają. :D

      Usuń
  4. Raz miałam wykupiony karnet na siłowni osiedlowej, która działa w atrium szkolnym po zajęciach. Problem jest taki, że tam są prawie same sztangi i maszyny do wyciskania, w związku z czym przyłażą tam sami faceci, nierzadko Cygani, którzy mieszają parę przystanków ode mnie. Jak się pojawiałyśmy z przyjaciółką, żeby poćwiczyć, to potrafili przez godzinę siedzieć w bezruchu i się na nas gapić. Ohyda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, przekichane. W siłowni, do której chodzę też przewaga mężczyzn, ale to raczej standard. Na szczęście większość skupiona na własnych sylwetkach, więc nie ma problemu. Ale jest też sporo takich, którzy popatrzeć lubią, albo tacy, z którymi można spokojnie pogadać. ;) Najgorzej na początku, potem po prostu się ludzi "poznaje". ;)

      Usuń
  5. U mnie jest o tyle wygodnie, że siłownia jest na uczelni od godz. 17 do 20.40? Ale z własnej nie przymuszonej woli byłam tam raz xDD Nie mam się więc czym chwalić... Ale jakbym miała takiego instruktora jak ty to nawet bym się nie zastanawiała :D Bardzo przydatny ten post ^^

    Obyś jak najczęściej miała tyle energii i optymizmu, kiedy nie wchodziłabym na twojego posta, podnosisz mnie tak na duchu. W epoce wampirów emocjonalnych brakuje tak pozytywnych ludzi jak ty no i do nich tak się garnie! Dziękuję Ci za to :) A smutkom się nie dawaj, bo jak ty się poddasz to i ja! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah. :D Siłownia to żaden obowiązek. :D Tylko wciąga bardzo po jakimś czasie. :D
      Instruktor Szpilki? :D O kurczę! XD Fajny pomysł, tylko boję się, że zamiast ćwiczyć to śmiałybyśmy się cały czas.

      Jejka?! Serio?! :D Nawet nie wiesz, jak miło mi czytać takie słowa. Whoooaaa!
      PS. Emocjonalne wampiry - genialne! xd Zdecydowanie wchodzą do mojego słownika. /użyłam już nawet kilka razy tego zwrotu w rozmowie/

      Usuń
    2. hahahaha znasz nas dobrze, miałybyśmy polewkę ze wszystkiego :D

      To szczera prawda, podziękuj sobie :* :)

      Usuń
    3. Wiesz, człowieka tworzą w dużej mierze ludzie, którzy się wokół niego znajdują. Jaka mam być, jak tutaj w blogosferze tyle fajnych "ziombelków"? :DDD

      Usuń
  6. ja juz dawno pierwsza wizyte na silowni mam za soba :)
    fakt, warto wiedziec co z soba zabrac...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku wiele osób po prostu nie wie itd. Ja, gdyby nie koleżanka o ręczniku do kładzenia na ławkę - nawet bym nie pomyślała. ;)

      Usuń
  7. Ja się mega wstydzę, ale chodzenie na siłownię to moje marzenie! Może za rok... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, naprawdę nie ma czego. :) Ostatnio był na siłowni nawet chłopak - z wyglądu taki typowy hmmm komputerowiec. Chudziutkie to takie, w okularkach, przygarbione - ale nikt się nie śmiał. Każdy kiedyś zaczynał. :) Trzymam kciuki!

      Usuń
  8. Ja też wstydziłabym się chyba chodzić na siłownie, chociaż i tak sama jeszcze nie moge-skonczone 14 lat dopiero :D. Dlatego ćwiczę w domu, może jak będę starsza to spróbuję? Bo jednak tam jest więcej możliwości i maszyn do ćwiczeń

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W domu też można zorganizować swoją "małą siłownię". :) W domu też można super (i bez sprzętu) szaleć z wypracowaniem sylwetki. :) Sama nadal dokładam jeszcze treningi w domu. :)
      Trzymam kciuki, żebyś kiedyś spróbowała! :) Oczywiście bez pośpiechu, ciągle się rozwijasz, a ten wiek to jeden z najważniejszych i "najdelikatniejszych" wg. mnie. ;)

      Usuń
    2. W domu ćwiczę, ale kiedyś na lewno pójdę na siłownie :)

      Usuń
    3. Powodzonka! :D Wszystko przed Tobą, przed nami! Caluuutkie życie. :D

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. A dziękuję! :) Przydatne - taki był cel. :)

      Usuń
  10. Mnie jakoś na siłownię nie ciągnie... Byłam kilka razy, ale nie jest to miejsce dla mnie - wolę iść na rower lub na spacer, tym bardziej, że nie lubię ćwiczeń siłowych, a kilka sprzętów do cardio mam w domu. Jednak Twoje rady są z pewnością bardzo cenne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy będzie wolał co innego, inni rower, inni crossfit, inni siłownie itd. :) I to jest super. Czasem się ludziom odmienia po prostu. :) Ja poczułam, że potrzebuję jeszcze jakiegoś dodatkowego "zastrzyku" endorfin i siłownia okazała się strzałem w dziesiątkę. :) Z poprzednich domowych ćwiczeń i treningów koszykówki - jednak nie zrezygnowałam, po prostu wszystko inaczej rozplanowane. :)
      Dziękuję! :*

      Usuń
  11. Kiedyś regularnie chodziłam na siłownie, teraz biegam i ćwiczę w domu. :-)
    Pozdrawiam i dołączam do obserwowanych. Aż dziwne, że dopiero teraz trafiłam na Twojego bloga. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ruch ważny! :) I ja w ciągu tygodnia mam treningi domowe. :)
      Również dodałam do obserwowanych! Dziękuję! :))))

      Usuń
  12. Niestety z tym instruktorem to różnie bywa, u mnie niby jest ale mam wrażenie, ze wszyscy mają w tym czasie zawsze treningi personalne... a post przydatny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, u mnie jest kilku. :) Im dłużej chodzę tym lepszy z nimi kontakt. :) A to się pogada, a to coś poprawią. :) Wszystko bardzo na plus. :)
      Dziękuję!

      Usuń
  13. Jak miło widzieć, że coraz więcej osób zachwyca się siłownią. Cieszę się, że Ty też! :) Zdecydowanie moją ulubionym miejscem na siłowni również jest strefa wolnych ciężarów. Mogłaby być w klubach zdecydowanie dużo większa - nie trzeba by tak uważać, by ketlem albo hantlą nie wybić komuś przypadkowo zębów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie to cieszy! :D
      Hmm, różne kluby = różne wielkości tych stref. U mnie jest ona dosyć naprawdę malutka, bo i siłownia duża nie jest, ale ma swój klimat, więc póki co nie zmieniam i nie zamierzam zmieniać na "większą i bardziej nowoczesną". Czasem mamy tam ścisk, ale jeszcze na szczęście się tam nie potłukliśmy hantlami. :D

      Usuń
  14. Nigdy nie byłam na siłowni - w moim mieście nawet takich nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kompletne zero? Ooo to szkoda. Może wkrótce coś otworzą? :D No i poza tym, coraz więcej tzw. siłowni pod chmurką powstaje. :D

      Usuń
    2. Jest jakaś jedna w bibliotece ale to z serii tych domowych - zero trenera, czy profesjonalnego sprzetu. Chyba tylko sztangi są. ;) Otworzyć, nie otworzą bo mieszkam w bardzo małym miasteczku co jeszcze sie wyludnia i mało "młodzieżówki" :) Z ćwiczeń ja i tak wolę rower i jeżdżę nawet zimą (o ile pogoda pozwala) a potem są spacery :) Dobrym ćwiczeniem jest maszerowanie przez łąki z miasta do domu z siatami zakupów - w szczególności zimą ;P
      ---------------------

      Oczywiście będą również przepisy :)
      Wybacz ale nie mogę podać przepisów, ponieważ muszę jeszcze go dopracować. Chciałabym aby paszteciki były idealne ;)

      Znam, znam ;)
      Wybacz, ale nie podziękuję aby nie zapeszyć. Mogę zdradzić, że po woli, bardzo powoli wszystko idzie ku dobremu a co będzie dalej to się okaże. Czas pokaże : *

      Usuń
    3. Oo. :D Ważne, żeby znaleźć formę ruchu, która sprawia nam najwięcej frajdy. :D
      A z tymi siatami zakupów - widzę po kochanej babci. :D Czasem mam wrażenie, że kobietom w takich czynnościach to żaden facet nie dorówna. ;)))
      ________
      To czekam na te przepisy z niecierpliwością! :D

      Usuń
  15. Część z tego wiedziałam. Podejrzewałam, że interesujesz się tymi tematami, nie tylko po recenzjach batonów białkowych. ;)
    Na siłowni ćwiczyłam tylko w budzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah. :D Wciągnęłam się, po prostu. :D
      U mnie w liceum też siłownia jest… ale no, sprzęt to ledwo czasem dycha. :D Ale nie narzekam - idzie poćwiczyć. ;)
      W gimnazjum ponoć też była, ale ta była dla mnie jak Komnata Tajemnic z Harry;ego Pottera - istnieje legenda, że została kiedyś otwarta. XD

      Usuń
  16. ja bylam z bratem na silowni (w pure jatomi) juz nie mowie o takiej szkolnej czy w domu xd
    ale bylo mega dziwnie. Kobiety chyba tam faceta szukaja :D mezczyzni to goryle. Wybralam rowerek zeby sie nie osmieszac a jakas kobieta ciagle sie na mnie gapila jakies 15 minut (rower mialam przy oknie i bylo ciemno wiec okno dzialalo jak lustro i ja widzialam) XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah. :D O takich typach ludzi, którzy przychodzą też pewnie napiszę, bo troszkę się tego nazbierało. :D Już teraz opisałabym śmieszną opowieść z tymi kobietami szukającymi facetów, ale zostawię to na notkę. :D
      Hahahaha, cóż za agent z Ciebie! :D Też czasem czuję wzrok innych babek na siłowni, ewentualnie przyjaciółka mi mówi, że ktoś tam mnie lustruje. Czasem trzeba się nauczyć to ignorować, na siłownię idę ćwiczyć, dźwigać itd. i tyle. :D

      Usuń
  17. Daawno nie byłam na siłowni, wolę fitness. Warto skorzsytać z pomocy trenera, który podpowie jak ćwiczyć, czy jak ułożyć na tych wszystkich sprzętach, które początkowo wyglądają mega tajemniczo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pokochałam obie te formy aktywności. :) Zaczęło się od fitnessu ( a w zasadzie od koszykówki, ale to inna już zupełnie branża), a potem zakochałam się w siłowni, od pierwszego wejścia. :DD Teraz łączę wszystkie te sprawy. :)
      Skorzystać z pomocy - zawsze warto, szczególnie, gdy ktoś jest kompletnie zielony - żeby nie zrobić sobie krzywdy, bo to zupełna tragedia! :D

      Usuń
  18. kurde dziwnie się czuję bo wiem, że to zdrowe i obecnie bardzo modne chodzić na siłownię a ja noooo...no nie chcę iść i ju...pocieszam się że i tak mam sporo ruchu w ciągu dnia ale do ćwiczeń w domu tak ciężko się zmotywować...może kiedyś będę maniaczką siłowni, kto wie- ale obecnie lubię domowe ciepełko, domowy prysznic i domowe wygibasy na macie-może średnio profesjonalne ale za to idealnie poprawiające nastrój:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy inaczej będzie postrzegał. :) Mnie w sumie cieszy to, że coraz więcej ludzi ćwiczy - już nawet nie jest to ważne co - ważne, że w ogóle. :) Dobrze znaleźć formę aktywności, która w pełni nas satysfakcjonuje i sprawa radość. :)))
      W domu znalezienie motywacji - czasem faktycznie jest trudne. Zanim zaczęłam regularnie w swoich czterech ścianach ćwiczyć też minęło sporo czasu. Potem po prostu poszło, 6 razy w tygodniu (czasem zdarzyło mi się przegiąć, bo czułam niedosyt i poszło 7 - co akurat dobre nie było, ale teraz tzw. jeden REST DAY w ciągu tygodnia obowiązkowy). Zamiast myśleć, czy mi się chce ćwiczyć, czy nie - wskakiwałam w buty i zaczynałam. :)
      Powodzenia! :)))

      Usuń
  19. Ja obecnie zadowalam się treningiem funkcjonalnym na szkolnej sali gimnastycznej, ale tam obowiązuję podobne zasady, co na siłowni ;) Zastanawiałam się też, czy nie dołożyć sobie jednego dnia treningowego na siłowni właśnie, gdyż w domu już od jakiegoś czasu nie umiem ćwiczyć. Zdecydowanie bardziej wolę się zebrać na konkretną godzinę, wyjść i zrobić swoje. A w domu? Zawsze znajdzie się jeszcze coś do zrobienia i tak czas na trening gdzieś w końcu ucieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, warto sobie taki dzień dodać. :)
      Odnośnie ćwiczeń w domu - ja, jeśli zacznę myśleć, że mi się nie chce - wskakuje w buty i już ćwiczę. :D Myślenie czasem najwięcej czasu zabiera. ;D

      Usuń