wtorek, 3 listopada 2015

#26 QuestBar cz.III - S'mores

Doberek! ,,Właśnie wstał nowy dzień. Jeszcze raz do zdobycia cały świat, o tym wiem". Nananna. :D Już dwa z ciężkich, szkolnych dni za mną. Jeszcze trzy. Tylko! Tak w ubiegłym tygodniu chciałam narzekać, a przychodzi co do czego i, jak zawsze, włączył mi się optymistyczny tryb. Czasem takim problemikom trzeba dać kopa, nie ma innego wyjścia. :)) Dziś króciutko, bo i czas goni, a chciałabym zdążyć jeszcze wpaść na Wasze blogi dzisiaj i pokomentować, więc bez przeciągania - zapraszam do recenzji! :))
________________________________________________


S’mores czyli jeden z najpopularniejszych letnich deserów w Stanach. Dwa krakersy, czekolada i podpieczona na ognisku pianka marshmallow - wszystko nałożone na siebie, ściśnięte i zajadane ze smakiem. Czy QB o tym smaku zachęcił mnie do spróbowania takiego połączenia w wakacje? Przekonajcie się sami. 


Po otworzeniu opakowania uderza w nos słodki, ciasteczkowy zapach. Wygląd standardowy. Zbita masa z widocznymi kawałkami czekoladowymi. Ciężko tu opisać coś jeszcze, bo Quest nie wyróżnia się czymś niezwykłym, niespodziewanym. Przede wszystkim -  tu moje zmysły skupiły się na zapachu.


  
Na surowo - Chrup. Wyczuwam słodycz. Chrup drugi. Skupiam się na kawałku czekolady. Chrup! Jak ona świetnie, delikatnie chrupie! Jest pyszna, lekko twarda, a przy ugryzieniu słychać i czuć charakterystyczny trzask. Kawałki są spore, a i w batoniku jest ich dużo. Całość jest dość słodka, delikatnie piankowa. Pora podgrzać! Niuch, niuch! Wydobywa się znów zapach! Bardzo przyjemny. Próbujemy! I znów skupię się na czekoladowych kawałkach. Rozpływają się one w ustach tworząc coś pod typ bagienka, mają subtelny smak, są idealnie mięciutkie. Cudowne. Jedliście kiedyś deser Hot Chocolate Cookie z Pizzy Hut? Jadłam go ostatni raz jakieś 2 lata temu, ale był przepyszny, delikatny i w ogóle ach! Po podgrzaniu S’mores smakuje podobnie. Świetny zamiennik/substytut niezbyt zdrowego jedzenia - i to jaki udany! Całość ma subtelny, słodki smak, ale to kawałki czekoladowe grają główną rolę. Przepyszną rolę.



S’mores zdecydowanie mnie zachwycił i przebojem wbił się na listę QB, do których będę wracać. Nie był on dla mnie priorytetem do spróbowania, ot zapowiadający się ciekawy smak - i tyle. Ależ się myliłam. Teraz staram sobie wyobrazić, jak pyszny musi być oryginalny deser. 

Mieszanka proteinowa [izolat białek mleka, izolat białka serwatkowego (z mleka)], rozpuszczalny błonnik kukurydziany, migdały, substancja słodząca erytrytol, niesłodzona czekolada, naturalne aromaty, masło kakaowe, cynamon, sól morska, proszek do pieczenia, olej palmowy, glikozydy stewiolowe, emulgator lecytyna słonecznikowa, substancja słodząca sukraloza, substancje zagęszczająe: guma celulozowa i guma ksantanowa. Zawiera substancję słodzącą sukralozę, erytrytol i glikozydy stewiolowe.

Poprzednie recenzje QB:

33 komentarze:

  1. Gdzie je kupujesz, bo nie mogę ich nigdzie znaleźć? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze stronki www.guiltfree.pl ,ale znajdziesz je też w niektórych sklepach kulturystycznych. ;)

      Usuń
  2. A ja nadal ich nie próbowałam, muszę w końcu kupić, mają tyle ciekawych wariantów smakowych :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tylko tyle, że warto. :) Szczególnie, gdy ktoś ćwiczy i ma problem ze słodkościami, czy na redukcji, kiedy najdzie ochota na słodkie. ;)

      Usuń
  3. Przez to ,,chrup" narobiłaś mi sporej ochoty.Skład nie ma żelatyny, która pianki zawierają, ale nachodzą mnie dygresje czy to nie będzie za słodkie...
    W czym to podgrzewałaś i gdzie zakupiłaś?
    Nigdy w PH nie jadłam tego deseru. Tylko pizzę. ;-;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chrup, chrup. :DD Hmm, wiesz, niektóre QB tak przy zjedzeniu 3/4 robią się baardzo słodkie (przynajmniej dla mnie, osoby, która ma szybko się zasładza).
      Podgrzewałam w mikofalówce - 20 / 30 sekund, ale można też zapiec w piekarniku. ;) Kupione na stronie www.guiltfree.pl, ale znajdziesz też je w niektórych sklepach kulturystycznych.
      Ja pierwszy raz tego deseru spróbowałam właśnie kilka lat temu, knypek ze mnie był, nie wiem - miałam może z 11/12 lat? Pojechałam z rodzicami i miałam tak ogromny apetyt, że oprócz 2 lub 3 kawałków duuużej pizzy, dwóch deserów (takich mini, które dostaliśmy w ramach rekompensaty, bo czegoś nam nie dali chyba), baru sałatkowego zamówiłam to ciacho… To chyba była moja największa wyżerka w życiu. XD

      Usuń
  4. Jak będę miała okazję kupić to na pewno spróbuję!

    OdpowiedzUsuń
  5. Strasznie chcę spróbować, a nigdzie nie mogę ich znaleźć. :< Mam już nawet listę, które smaki idą w pierwszej kolejności. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na guiltfree.pl są. ;) No i w niektórych sklepach kulturystycznych. ;)
      Jaki smak jest pierwszy na liście? :D

      Usuń
  6. zachwycił Cię... o to godny i mojej uwagi smakołyk :D Mwahaha cieszę się, że włączył Ci się optymistyczny tryb, bo u mnie z nim na uczelni trudno... Ale po twojej notce zaraz mi lepiej ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, dzień po wstawieniu tej notki miałam tak paskuuuudny humor, stwiedziłam, że następnego dnia wstaję z "nowym życiem". :D W czwartek pobiłam chyba swój rekord optymizmu. :D

      Usuń
    2. gratuluję! Tak trzymaj :D To piękne jak walczysz co dnia! :D

      Usuń
  7. Kurczę i teraz mam mętlik w głowie. Z jednej strony mało kusi mnie ten smak, nie jest to jakiś specjał, który chcę spróbować, ale teraz mi narobiłaś ochoty no! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, mnie też właśnie tak nie kusił, a tu prawdziwe zaskoczenie. :D

      Usuń
  8. Sama pewnie bym nie kupiłam ,ale z pewnością smakować musiał ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smakował, zdecydowanie. ;) QB mają takie naprawdę niecodzienne smaki, strukturę - wszystko.

      Usuń
  9. Może kiedyś będzie nam dane go wszamać :P My chętnie spróbowałybyśmy takie prawdziwe s'mores mimo, że nie lubimy pianek xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś na pewno! :D
      Też bym z chęcią spróbowała prawdziwego, kiedyś będzie trzeba zrobić takie blogerskie ognicho. :D

      Usuń
  10. Ależ narobiłaś na niego ochoty. Z chęcią bym spróbowała, tylko ta cena :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgłodniałam po ty Twoim szczegółowym opisie, mimo że nie tak dawno temu zjadłam śniadanie! O kurczę, z wielką chęcią wgryzłabym się w ten batonik, szczególnie, że już od długiego czasu nie jadłam słodyczy, a z Twojego opisu wynika dla mnie, jakby ten batonik był najlepszą rzeczą pod słońcem ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah. :D To kiedyś trzeba spróbować. ;) Są jeszcze fajniejsze smaki, ale ten wariant zdecydowanie może stawać z nimi w wyścigu. ;)

      Usuń
  12. muszę go spróbować, ale jeszcze nigdy się z nim nie spotkałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, jak będziesz miała okazję - to próbuj! :D

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. Hmm, czemu? :D QB mają całą gamę super smaków. :D

      Usuń
    2. Kiedyś próbowałam takich proteinowych z Sante i mi nie smakowały ;p

      Usuń
    3. Och! To zupełnie co innego, serio! :) Sante się nie umywa, ma zupełnie inny, smak, strukturę. Bez porównania. :)

      Usuń
  14. Jestem oczarowana, nic więcej dodać nie mogę.

    Napisz do mnie na FB, co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah - nie dziwię się. Czułam się tak za każdym razem widząc zdjęcia QB na insta, aż w końcu sama spróbowałam. :)
      Odnośnie FB napisałam/zadałam pytanie u Ciebie na blogu. ;)

      Usuń
  15. Co za pyszności znowu. Będę musiała spróbować, ale kusisz. ;-)

    OdpowiedzUsuń