sobota, 24 października 2015

#24 WegeBurger


Dzieeeeeń doberek! 
Witam Was w ten przyjemny, słoneczny / lub troszkę mniej / poranek!
Jak się macie? Dobrze? Niedobrze? A może jeszcze lepiej? 
 Cóż mogę powiedzieć, myślałam o tym, że to będzie ciężki tydzień i tak dalej, ale z drugiej strony - szybkie ustalenie priorytetów, myśli ponure - palec w chmurę, odblokowanie i jeszcze większe docenianie  małych rzeczy - i tydzień zleciał! :) 
Spróbujcie tak kiedyś, może nawet dziś.  Czasem zamiast pogłębiania się w 'złych' myślach, które tylko pogarsza sytuację, czasem trzeba na tę 'złą' sytuację spojrzeć z innej perspektywy. 
,,Nawet z betonu czasem róża wyrasta"
_____________________
To teraz mogę już przejść do notki właściwej, czyli przepisu. :) Wczoraj troszkę poszalałam i stworzyłam zdrowego, wegetariańskiego burgera. (ostatnio coś tu bardzo wege, prawda?)
Hmmm, powstało pytanie po ułożeniu na sobie wszystkich składników - ,, Jak ja mam to zjeść?!".
(można się poczuć niczym Scooby-Doo, czy Kudłaty, którzy nie mieli problemu z pochłanianiem takich gór jedzenia)

Składniki :
+BURGER
-pieczywo (ja wypróbowałam żytnie, bio z Lidla - skrojone)
-cukinia
-bakłażan
-pomidorki koktajlowe
-tofu 
-kiełki 
-sałata
-rzodkiewka
-mini ogórki konserwowe
-przyprawy (wg. uznania - ja wybrałam mieszankę do sałatek + do grillowanego kurczaka)

+SOS (do wyboru)
  • 2/3 łyżki jogurtu naturalnego i łyżeczka ketchupu/przecieru pomidorowego, do tego zioła prowansalskie
  • -łyżka musztardy, łyżka miodu, łyżka cytryny + ewentualnie łyżka oleju


Przepis:
Bakłażana dokładnie myjemy, kroimy kilka kawałeczków, układamy na durszlaku, posypujemy solą i odstawiamy na chwilkę. (żeby pozbyć się goryczki) W tym czasie rozgrzewamy patelnię do grillowania. Kroimy cukinię na kilka plasterków, przyprawiamy i układamy na patelni. 
Opłukujemy szybko kawałki bakłażana, delikatnie suszymy papierem do pieczenia i również układamy na patelni (przyprawiamy i znów delikatnie solimy). Kiedy cukinia i bakłażan nieco zmiękną, wrzucamy na naszą patelnię do grillowania pieczywo (można też zapiec w piekarniku- tak, żeby stało się nieco chrupkie). Grillujemy do momentu, aż warzywa zmięknąRozgrzewamy drugą patelnię, na której układamy pasma tofu - przyprawiamy przyprawą do kurczaka, pikantną papryką i mixem do sałatek /lub innymi, można też najpierw zamarynować je w sosie sojowym/. Podsmażamy je około 4/5 minut  z obu stron. W międzyczasie kroimy pomidorki, ogórki konserwowe i rzodkiewkę (można skrojone pomidorki delikatnie podsmażyć) oraz przygotowujemy wybrany sos. 

Kiedy nasze składniki "na gorąco" będą gotowe, zaczynamy układanie.
Na początek oczywiście pierwsza połówka pieczywa. Smarujemy ją delikatnie częścią sosu. Nakładamy sałatę, krążki bakłażana, cukinii, troszkę sosu, rzodkiewki, tofu, ogórki,  pomidorki, sos, pomidorki, troszkę sałaty, kiełki, smarujemy sosem drugą połówkę pieczywa i przykrywamy naszą górę jedzenia. Dla hipsterskiego wyglądu można wbić patyczek, który pomoże troszkę przytrzymać całość, kiedy będziecie starać się /jak ja/ ugnieść burgera by móc go ugryźć.
Smacznego! 


59 komentarzy:

  1. Fajnie się złożyło, bo dziś będę szamać obiad w pośpiechu i w formie kanapki. Chciałam zdrową ciemną, ale byly same 70-gramowe, więc wybrałam ordynarną białą stówkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli tak, jak wybraliby moi rodzice. :D Ja ogólnie za pieczywem średnio przepadam, ale czasem ochota bierze i powstaje coś takiego. :D Smacznego! /to znaczy już dla Twojego brzuszka, bo podejrzewam, że już od dawna się trawi/.

      Usuń
  2. kurde usunęło mi komentarz, ale nie poddam się :D

    A więc Witaj muzo! Tutaj boberek na twoje, dzień doberek xDD U mnie trochę mniej słoneczny, ale daję radę, jeszcze depresji się nie da kroić w powietrzu więc nie jest źle :) Odpowiem w iście amerykańskim stylu by uniknąć narzekań: I'm fine :D ( Śmieje się jak Waldek z kiepskich xDD) Co do sentencji! Hahaha zapisuję do mojego zeszytu sentencji! Genialna :D Poszpanuję przy znajomych obyciem :D

    No w końcu coś porządnego! Bezmięsnego i zdrowego czym idzie się najeść :D ( Przyda mi się po ostatnich rewolucjach xDD) A daję sobię radę podobnie jak Scooby i kudłaty więc przepis porywam :) Sama zjadłam dzisiaj garnek makaronu spaghetti z brokułem i brukselką oraz masłem orzechowym. Wziełam z nich przykład i mimo, że aż słabo mi się robiło jak dojadałam... dojadłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, jak ja nie cierpię jak piszę i piszę dłuugi komentarz, a tu bang! i się usuwa. :D (PS.ostatnio miałam tak u Ciebie, rozpisałam się, a tu puff! :D)
      Hahahaha, cieszę się bardzo, że FINE Waldusiu kochany!
      Sentencja tym razem to fragment kawałka - Miuosh - ,,Róże z betonu". ;))

      Idzie, oj idzie się tym najeść. :D Po rewolucjach… buahahah, przepraszam, ale buahahahah, mam opisany przez Ciebie dzień w głowie. <3
      Dać radę sobie jak Scooby można, pewnie! O ile nikt nie patrzy, bo oni dziwnym trafem wcale się tym jedzeniem nie brudzili, a ja troszkę fajtłapą bywam. :DDD

      Usuń
    2. Dzięki, już dopisuje, naprawdę nigdy nie miałam z nim styczności, aż wstyd, że mam takie braki :)
      Mi się często zdarza tak z komentarzami, czasami jak cofnę to wraca, ale najczęściej niestety nie :)

      Wybacz, ja to już taki jełop jestem i tyle :D
      No właśnie, a ja się często fajtolę jak mały berbeć! Wstyd... kiedy ja w końcu dorosnę... Ej a to dziwne, że kudłaty był taki chudy nie!? Może robactwem się od Scooby zaraził, w końcu to pies :D

      Usuń
    3. Chudy i Scooby mieli tasiemca.. jedli a nie tyli :P

      Usuń
    4. no właśnie, tak obstawiam! :D

      Usuń
    5. Wcale bym się nie zdziwiła, ha! :D

      Usuń
  3. Dobrek :) U mnie rano był mgła ale teraz słonko świeci :) Szkoda ze nie śpiewają ptaszki a na podwórku nie bawia się dzieci :) Zaszalałam i trochę zrymowałam :) No ale koniec tych pierdółek ;P Bardzo fajny i zdrowy przepis i bardzo fajny blog;) Jesteś mozę wegetarianką? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżby ukryty talent?! :D Widzę duuuży potencjał, serio! :D
      A dziękuję, dziękuję! :D
      Wegetarianką nie jestem, aczkolwiek mięso nie pojawia się w moim jadłospisie często, może z 4 razy w tygodniu ? ;) I jak już to ryby lub kurczak/indyk. Innych nie tknę. ;)

      Usuń
    2. Kiedyś pisałam "wiersze" mam nawet zeszyt i przez lata nazbierało sie sporo:) Jednak pisze do szuflady - nie podobają mi się one i uwazam je za tandetne.. A swój pierwszy napisałam w I klasie szkoły podstawowej - wtedy też powstały różne bajki :) Mam nawet zeszyt z tymi bajkami :) Kiedyś chciałam być pisarką i wydać własną książkę :)

      A myślisz o tym by zostać wege ? :)

      Usuń
    3. Może warto kiedyś je opublikować jednak? ;))

      Myślę, bardzo myślę, już teraz nie miałabym z tym problemu, ale tu pojawiałby się konflikt na linii ja -mama. ;) Jak to mówi, mogę kombinować z tym, kiedy urodzę dziecko, czyli jeszcze duuużo czasu. ;) I tak już dużo mi ustąpiła w tej kwestii. :)))

      Usuń
    4. Wstyd mi bo to pseudo wiersze.. nie podobaja mi się ;p

      Moja mama też była przeciwna bo nic nie wiedziała o wege (nadal wie bardzo mało i ją to w ogóle nie interesuje), dlatego na wege przeszłam jak skończyłam 18 lat a wcześciej byłam pesco... Mama nie miała nic do gadania w tej sprawie :P A kobiety są wegankami i rodzą zdrowe dzieci :)

      Co do czekolady - trzymam kciuki za postanowienie :) Ja również jem bardzo mało słodyczy, ale jak mam ochotę na kawałek domowego ciasta czy czekolady to sobie nie odmawiam :) Ba.. czasami to jest kawał a czasami prawie pół prodiża :) Słucham swojego organizmu i tyle :) A co do gorzkich czekolad zawsze mozesz sobie przetłumaczyć tak "Gorzka czekolada z samej nazwy jest gorzka, więc to nie słodycz" ;P

      Usuń
    5. Hmm, więcej wiary w siebie!
      To, że kobiety są wegankami i nie mają problemów wiem. Mama też, ale delikatnie staram się pracować nad tym wszystkim. :D I tak naprawdę nie mówi, żebym jadła mięso z świnek, czy krów.

      Postanowienie dobre. :D Chociaż w sumie, to postanowienie nie musi być, bo ja i tak naprawdę słodyczy jem malutko, bardzo malutko. ;) Zachować równowagę we wszystkim trzeba, o! :D

      Usuń
    6. U mnie z tą wiarą w siebie jest problem ;p Kiedyś kilka moich "wierszy" wrzuciłam na jakiś portal ale wszystkie zostały skrytykowane i przestałam je tam wrzucać...

      To dobrze, że rodzice do niczego Cię nie zmuszają :) A i tak mięsa jesz mało więc może z czasem całkowicie zniknie z Twojej diety :)

      To tak jak ja:) Za słodyczami nie przepadam i jem ich mało - jak mam ochotę :) Wolę owoce, ale tak jak pisałam kawałkiem domowego ciasta nie pogardzę :) A Ty od zawsze nie przepadałaś za słodkościami czy sobie odmawiasz? ;)

      Usuń
    7. Och, to jest chyba najgorsze. ,,Nawet jeśli wszyscy już w Ciebie zwątpili - pokaż, że się mylili", o! :D

      Hmm, kiedyś jadłam bardzo, bardzo duużo. Potem stopniowo ograniczałam - aż do momentu, że przez kilka miesięcy słodyczy ani nic, co miało w sobie cukier, nie jadłam. Tylko potem, po rozmowach z rodzicami, że nie mogę tak sobie wszystkiego odmawiać, że jestem jeszcze młoda, więc powinnam korzystać z życia i nie powinnam się tak ograniczać - stopniowo zaczęłam znów jeść. To znaczy - mniej więcej tak jak teraz - nie ciągnie mnie, jak mam ochotę to spróbuję, ale po prostu "wyszłam" z manii cukru i wszystko bardzo szybko mnie zasładza - chociaż, oczywiście zdarzają się wyjątki. Słabość mam do wszystkiego co Oreo / lub oreo-podobne/ i do lodów. :D No ale i to, i to rzadko i tak się u mnie pojawia. ;)) Po prostu znalazłam chyba swój "złoty środek". :D

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Im więcej - tym lepiej jak mówią. Gorzej, kiedy burger się ledwo trzymał. :D

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Też bym zjadła jeszcze raz.
      Można drukować zdjęcia w wymiarze takim jakimś 7D? :D
      Chyba, że nauczysz mnie teleportacji. :D

      Usuń
  6. Faktycznie bogato nadziany, takie lubię najbardziej :) Takie wypchane po brzegi burgery mają tylko jedną wadę - ciężko je ugryźć :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, z tym gryzieniem to faktycznie wada. :D Ale ugryzienie nie jest niemożliwe, o czym się w piątek przekonałam. :D

      Usuń
  7. Nie ma nic lepszego niż wegańskie burgery. Sama ich nie przyrządzam, ale w Green Wayu, mojej ukochanej wege knajpce robią je genialne. :-) Twoje pewnie jeszcze lepsze, na bogato!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w mieście jest tylko jeden lokal, gdzie można byłoby wybrać z oferty burgera wege (i to tylko jeden). :( Dlatego działam sama. :)
      A do Green Waya w mieście niedaleko muszę się w takim razie w końcu wybrać, dziękuję za info! :D

      Usuń
    2. Nie ma za co! Idź, zdecydowanie polecam. Burgery mają fenomenalne i inne dania też. :-) Z burgerów to uwielbiam z kotletem sojowym i sosem wegańskim BBQ. A z dań fenomenalna jest kofta, pierożki nadziewane... ach! :D Za to w lato chłodnik z truskawek z migdałami... <3

      Usuń
    3. O matko, czemu nie mogę się teraz tam teleportować, takiego smaka mi narobiłaś. :D

      Usuń
  8. Wegetariańskie/wegańskie burgery są najlepsze,a mięsożercy niech się chowają :P Mniam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. I ja też, ja też! :D Zdrowo, smacznie i naprawdę idzie się najeść. :D

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Oczywiście! :D Następnym razem zrobię więcej i wyślę. :D

      Usuń
  11. Eh u nas kolejny weekend spędzony przed książkami o tematyce neurologicznej... No ale perspektywa trzech dających popalić dni na uczelni i czwartkowy bezstresowy wyjazd do domu rodzinnego daje nam mega kopa :D
    Burger wygląda świetnie i bardzo apetycznie! Już dawno nie miałyśmy w swoich łapkach pieczywa a ostatnio obczaiłyśmy, że niedaleko nas można zamówić gryczany chlebek :D Wtedy uważajcie kanapki... NADCHODZIMY! xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też tydzień ten i następny to istna porażka, dlatego trochę mniej mnie tu i u Was. :( Ale trzymam za Was kciuki, niech moc neurologii będzie z Wami!

      Hm, ja właśnie też pieczywo bardzo rzadko, a tu bam i tworzę coś takiego. :D

      Usuń
  12. Dziękuję za życzenia i odwiedzenie mojego bloga - to miłe :)

    Z moim żołądkiem już lepiej ;) Ja po raz pierwszy na jelitówkę zachorowałam w dzieciństwie a potem dwa lata temu... ale wtedy chyba strułam się jabłkami z Biedronki ;/ To nic przyjemnego ale chyba wolę jelitówkę niż gorączkę, katar, zapalenie gardła czy zatoki... wiadomo nic nie jest dobre ale w moim przypadku chyba lepsza jest jelitówka bo przechodze ja dość łagodnie :)

    Z chęcią posłucham tego kawałku:) Lubisz taką muzykę? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, cała przyjemność po mojej stronie! :D

      Ja właśnie w te wakacje… I chyba w moim wypadku wolę katar. :D Chociaż nie… nic nie wolę, bo wszystko co sprawia, że muszę siedzieć na tyłku lub leżeć - mnie denerwuje. :D

      Tego typu? Hmm, czasem. ;) Na ogół słucham nieco innej, ale są kawałki, które wyjątkowo trafiają do mnie. :)

      Usuń
  13. Wygląda smakowicie i mimo, że do kolacji mam jeszcze trochę czasu, to zdecydowanie zgłodniałam :) Także miałabym problem z ugryzieniem takiego burgera, ale dla chcącego nic trudnego, a jeśli dodatkowo człowiek jest głodny, to już w ogóle ^^
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, dziękuję! :D Gryzienie takiego burgera to faktycznie wyczyn. :D Rekordy można byłoby bić. :D
      Również pozdrawiam! :D

      Usuń
  14. Schrupałabym takiego ze smakiem :) natomiast mój Skarb nie uznaje czegoś takiego jak wege burger... nie wie co traci ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm u mnie w domu podobnie. ;) Tyle, że u taty. Mama z chęcią spróbuje, a dla niego mięso to ma być mięso i tyle.:D

      Usuń
  15. Lubię takie nietypowe dania :D i takie zdrowe :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię, jadłam kiedyś z buraka, dobry był :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buraczanego muszę w końcu zrobić, bo tak zbieram się i zbieram. :D

      Usuń
  17. Mimo że nie jestem wegetarianką to muszę wypróbować ten przepis, jestem ciekawa jak smakuje taki burger :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, jedno w żadnym wypadku nie wyklucza drugiego, sama wege nie jestem. :) Nowe smaki zawsze warto poznawać, a tofu - odpowiednio zrobione - może podbić kubki smakowe każdemu "mięsożercy". ;)))

      Usuń
  18. Odpowiedzi
    1. Oho, to chyba będzie trzeba opatentować te burgery. :D

      Usuń
  19. Odpowiedzi
    1. Buhahaha, faktycznie teraz, gdy na to patrzę, to też mi to pieczywo przypomina krakersy. :DDD To w ogóle chyba jakaś nowość w Lidlu, bo na internecie maluuutko o nim. :D

      Usuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetny taki pomysł na wegeburgera zwłaszcza jako alternatywa dla tradycyjnych burgerów przepełnionych konserwantami! :) Plus za świetny przepis! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze kiedyś dopracuję pomysł na domowe pieczywo do takiego burgera i już zupełna miazga powinna być. :DD Dziękuję!

      Usuń
  22. Ze mnie totalna noga w kuchni ale to koniecznie muszę kiedyś spróbować!

    http://fashionistky.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż takich umiejętności tu nie potrzeba. Dasz radę! :)

      Usuń