wtorek, 6 października 2015

#19 QuestBar cz.II - Mint Chocolate Chunk



Kolejne dni za mną, powiem Wam, że nawet nie wiem, jak to się stało, że mamy już październik. Czas w szkole leci zdumiewająco szybko - oby tak zostało. Do tego mam coraz większe wątpliwości, czy nie wolałabym mieć rozszerzonej matematyki, zamiast historii od drugiej klasy, ale to łączy się ze zmianą profilu. Cóż, daje sobie rok na zastanowienie. Póki co - odkrywam, że coraz bardziej matematykę lubię i rozumiem.  W zasadzie ani jej, ani historii jako rozszerzenia nie mam zamiaru zdawać na maturze, bo będzie mi to zbędne na kierunek, który planuję, ale zdecydowanie wolę rozwiązywać zadania matematyczne, niż wkuwać daty. Za bardzo analityczny umysł mam - tak sądzę. :D Cóż, pozostawiam Was z recenzją i fajnym cytatem z lektury, którą mam na dzisiaj: ,,Patrzysz, a nie widzisz".
---------
Przed Wami kolejna część z recenzją batonika proteinowego QuestBar. Tym razem oceniam tylko jeden smak. Poprzednie dwa możecie znaleźć tu : <klik>


 Zdążyłam się już zorientować, że raczej mało osób przepada za połączeniem mięty i czekolady. Ja je jednak bardzo lubię, szczególnie, gdy czekolada jest gorzka. Pychotka! Kiedy byłam młodsza często wybierałam gałkę lodów miętowych z drobinkami czekoladowymi i sorbet cytrynowy (+ewentualnie czekoladowe lub inne o śmiesznych kolorach). Miałam tu nadzieję na właśnie taki powrót do dzieciństwa, czy to będzie dobra podróż ? Przekonajcie się sami!


Opakowanie jest chyba jednym z ładniejszych z serii Questów. Przynajmniej mi bardzo podoba się połączenie tych kolorów. Po otworzeniu nie poczułam żadnego zapachu, który by się przebijał. W przeciwieństwie do poprzednich batoników - był on ledwo wyczuwalny -> niestety minus. Drugą sprawą była pewna zamiana. Dostajemy batonika o czekoladowym kolorze z drobinkami miętowymi, a nie na odwrót, tak jak się spodziewałam (przyznaję, że dopiero w tym momencie spojrzałam jeszcze raz na opakowanie, gdzie widniała czekoladowa gałka loda, a nie miętowa). Mimo wszystko, pierwsze wrażenie nie było takie złe, zaplusowały jeszcze śmiesznie wyglądające kawałeczki miętowe.

Pierwszy gryz - standardowo, bez podgrzewania - czuję chemię, niestety jest ona tu  dosyć mocno wyczuwalna. Całość jest jednak delikatnie słona, ale w przyjemny sposób. Nie odpuszczam batonikowi tak łatwo. Trzeba spróbować na ciepło. Podgrzewam - próbuję - jest o wiele lepiej. Miętowe kawałeczki są o wiele przyjemniejsze w smaku, lekko słodkie. Fajne wpasowują się tu też drobinki kruchego ciasta.  Nie ma tragedii, jednak jakiegoś zapachu nadal  za bardzo nie czuć. Co ciekawe - po podgrzaniu batonik stał się o wiele bardziej rozmiękły i tłuściutki od poprzedników. Szybkie porównanie składów - wszystko się zgadza, o dziwo ma w sobie więcej tłuszczu niż orzechowy. 


Quest nie zaskoczył niczym pozytywnym. Ot tyle - spróbować i więcej do niego nie wrócić,  szkoda pieniędzy na ponowne spotkanie z tym wariantem smakowym. Mięta mnie nie orzeźwiła, czekolada nie pobudziła. Nie było tak źle, ale po prostu był to smak, o którym się zapomina po paru dniach. Nie wzbudził we mnie skrajnych emocji, tak jak wariant Chocolate PB, który był genialny i idealnie wpasował się w moje kubki smakowe.


Mieszanka proteinowa [izolat białek mleka, izolat białka serwatkowego (z mleka)], rozpuszczalny błonnik kukurydziany, woda, migdały, masło kakaowe, kakaoalkalizowane, naturalne aromaty, substancja słodząca erytrytol, olej palmowy, dekstryna, sól morska, emulgator lecytyna słonecznikowa, substancja słodząca sukraloza, barwnik spożywczy {sok z owoców, kurkuma}, olej kokosowy, substancja zagęszczająca guma ksantanowa, proszek do pieczenia, olejek z mięty pieprzowej, substancja słodzące glikozydy stewiolowe.









31 komentarzy:

  1. nie wiem co myśleć o tych batonach, jedni je nienawidzą inni kochają... :D

    Historia i daty też nie moja bajka, lubię posłuchać, ale wkłuwanie dat i faktów do głowy to była moja gorączka. A w matmie zawsze jest jakiś system obejście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie są świetne. :D Nawet ten, nie był AŻ taki zły, mimo wszystko. :D

      Historię to i ja lubię, ale słuchać, nie uczyć. Chociaż są zagadnienia, które bardzo lubię (mitologie + okres XIX i XX wieku. )

      Usuń
    2. Mitologie koooocham :D Ale przełom... nie znoszę :/ Za ciężki dla mnie i smutny okres w historii... Ale starożytne cywilizacje i epoki: średniowiecze, barok, klasycyzm, oświecenie... itp bardzo lubię o nich czytać szczególnie o sztuce ^^

      Mięta... ja raczej bym się nie skusiła, odważna jesteś ^^

      Usuń
    3. Dla mnie ciekawy, głównie dlatego, że sporo wiem rzeczy "od środka", a nie z podręczników itd. ;) Dużo rzeczy babcia opowiadała i opowiada mi nadal, głównie o represji, jaka ją spotkała, Stalin itd. - ogólnie dużo rzeczy z rosyjskiej strony.
      Z niemieckiej sporo kojarzę dzięki nauczycielce z podstawówki, która bardzo zaciekawiła tematem. Psychologia itd. :D

      Usuń
    4. To wspaniale, że masz babcię, mi niestety zmarła jak byłam malutka :< Ona to skarb <3 A mama opowiedziała mi tylko niektóre rzeczy, które jej mama opowiedziała...

      Usuń
  2. Czekolada i mięta to nie nasze połączenie :/ Też czasem podgrzewamy słodkości i nie jedne zyskują na walorach smakowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę wiele osób tego połączenia nie lubi. aż szok. :D
      Podgrzewanie Questów daje akurat naprawdę baaardzo wiele. :D Ostatnio chyba nawet taką poradę dodali do opisu tych batoników na guiltfree.pl. ;)
      Fig bary na ciepło też są super. ;)

      Usuń
    2. Aaa to Fig Bary koniecznie do wypróbowania w takim wydaniu xD

      Usuń
  3. Nie miałam jeszcze okazji próbowac tych batoników ale jestem ich bardzo ciekawa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że zdecydowanie warto. ;) Ale nie zaczynałabym od tego wariantu. ;)

      Usuń
  4. Ja też historii nie lubię.. Podoba mi się cytat, a co do lodów, to jak byłam mała moimi ulubionymi były właśnie miętowe z kawałkami czekolady, choć normalnie połączenia mięta - czekolada nie lubię..
    Wygląda co najmniej dziwnie, strasznie mam ochotę, kiedyś muszę spróbować, nie ten smak, ale ogólnie Quest'y bardzo mnie ciekawią xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekrój batonika jest o wiele śmieszniejszy od innych. :D Questy bardzo polecam, szczególnie cieplutkie. :D Dobrze, że mają wiele smaków, więc na pewno znajdziesz coś dla siebie. :D

      Usuń
  5. Niestety kompletnie nie moje smaki. Nie ma dla mnie paskudniejszej czekolady niż ta z miętą właśnie, fe :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja lubię bardzo, nananana. :D Nie wiem co ludzi tak w tym połączeniu odrzuca. :D

      Usuń
  6. Ja zdecydowanie należę do tych osób, które nie czują mięty do mięty w czekoladzie. Tak więc ten Quest jest na liście "do spróbowania" gdzieś tam na końcu, wręcz z niej spada. Ale opakowanie zacne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak za tym połączeniem nie przepadasz - to zdecydowanie powinno spaść z Twojej listy, nie ma sensu chyba jeszcze bardziej się zniechęcać do mięty+czekolady, bo w niektórych produktach jest naprawdę fajne. :D

      Usuń
  7. Strasznie jestem ciekawa jak smakuje. Prezentuje się zachęcająco :) tylko nie wiem czy mięta by mi podeszła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy tak zachęcająco - to nie wiem. :D Ważne, że Questy smakują. Jeśli będziesz miała kiedyś ochotę/możliwość spróbować, to lepiej zacząć od np. wariantu cookies&cream lub chocolate PB. :D

      Usuń
  8. Jestem ciekawa tych batoników, a zwłaszcza wersji typu oreo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oreo jest genialne, naprawdę! :D Polecam, polecam, ale w notka z jego recenzją pojawi się najprawdopodobniej jednak jako ostatnia, ale już teraz się trochę zdradzam z jego oceną… No cóż, warto. :)

      Usuń
    2. Powiedz mi proszę gdzie je kupiłaś..

      Usuń
    3. www.guiltfree.pl :D Bardzo polecam, tylko… trzeba przygotować się na szok i wcześniej zaplanować, ile chce się maksymalnie wydać, bo mają mnóstwo fajnych produktów.

      Usuń
  9. Ja zaliczam się do tych osób co do mięty w czekoladach nie pałają przyjaźniom :p A ten batonik w przekroju nie wiem czemu przypomina mi jakiś przysmak dla pieska :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Batoniki w zasadzie za bardzo "wyjściowe" nie są. :D Przysmaki dla psów często wyglądają lepiej, czasem jak widzę niektóre, które przyjeżdżają w dostawie do sklepu zoologicznego, to aż jestem w szoku, bo sama miałabym ochotę je zjeść. ;x

      Wśród blogosfery powinien być chyba jakiś klub ;,,NIE dla mięty-czekolady!" ;D

      Usuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czy to nie jest najdłuższy i najgorszy skład z całej linii QB? YT jest pełen orgazmów po wprowadzeniu tego smaku, a ja... a ja bym tego nawet nie chciał spróbować. Mięta z czekoladą to najgorsze zło ;)

    Swoją drogą, weź tu wypij takie WPC (mięta z czekoladą) po treningu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mięta z czekoladą w innych formach nie jest taka zła, naprawdę nie wiem, dlaczego tak wiele ludzi tego połączenia nie lubi. :D
      Ten Quest akurat niczym pozytywnym nie zaskoczył, póki co oceniłabym go jako najmniej smacznego ze wszystkich, których do tej pory spróbowałam.

      Takie połączenie do wypicia po treningu ? O nie… nawet ja nie byłabym aż tak szalona. ;)

      Usuń
  12. licze na to że mama przywiexie mi tego questa ze stanów bo tam są tańsze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat tego? Lepiej polować na inne, tym bardziej, że są tam taniej. ;)

      Usuń
  13. Matematyka to dla mnie jedna wielka niewiadoma i ciesze się, że nie mam już z nią niczego wspólnego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajomi też nie potrafią zrozumieć, że naprawdę ten przedmiot lubię. :D

      Usuń