sobota, 26 września 2015

#16 Recenzja - Dorset Cereals - Really Nutty

Kolejny tydzień szkoły za mną. Nauki kupa, ale powiem Wam, że póki co nieźle idzie mi rozkładanie większości rzeczy w czasie. ;) Mam czas na treningi, siłownię, sparing, lekcje, projekty, mecze, życie ’społeczne’ i tak dalej. To znaczy, tfu! Nie zapeszam, oby tak zostało. ;) Do tego mam mnóstwo rzeczy dla Was. ;) To znaczy, jeszcze nie napisane, ale wiele rzeczy przygotowanych + pomysłów. Mam nadzieję, że nie będzie przeszkadzało Wam, że pojawi się tu trochę przepisów?      PS1.: Piszcie, czy jest coś, na co szczególnie czekacie. :)   PS2.: Druga część podstawowych błędów najprawdopodobniej w połowie/pod koniec przyszłego tygodnia. :)

A dziś recenzja musli, które dorwałam w Almie -
,,Dorset Cereals - Really Nutty”.

Płatki mają termin do października, co zauważyłam dopiero w domu, więc ich szata graficzna różni się od tych, które można znaleźć na stronie producenta.


Dorset Cereals z siedzibą w hrabstwie Dorset w Anglii. Słynie ono z rolnictwa i pięknych krajobrazów. Firma pomaga organizacji Woodland Trust, która zajmuje się ochroną lasów, zapłacili już za 16 tysięcy drzew, które zostaną posadzone przez ludzi w UK. Okej, marka szczyci się tym, że używają organicznych produktów, bez oleju palmowego, mają w swojej ofercie produkty odpowiednie dla wegan, jak i wegetarian, które są zarejestrowane w The Vegetarian Society. Wszystko oczywiście wolne od GMO, kartony są zrobione z makulatury i powinny być potem znów oddane do recyklingu. W swojej ofercie mają głównie musli, granolę i owsianki.


Myślę, że tu trzeba rozpocząć od opakowania. Niby proste, ale jest naprawdę urocze. Warto zajrzeć tu  i spojrzeć na resztę pudełek. Utrzymane w tym samym tonie, wszystkie idealne. Lubię takie klimaty. :)
Po otwarciu 560 gramowego opakowania w nos uderza zapach orzechów, których jest tu dość sporo, co najważniejsze występuje duże zróżnicowanie ; nerkowce, włoskie, laskowe, brazylijskie, migdały. Do tego rodzynki i daktyle. Wszystko zdecydowanie na plus.

 Delikatny, orzechowy, płatki nieco lepsze od zwykłych, głównie dlatego, że część z nich jest opiekana, co sprawia, że wydobywa się z nich troszkę inny smak i zapach. ( w domu spróbujcie sobie na sucho zwykłych płatków, a potem delikatnie podprażcie je na patelni - różnica w smaku i chrupkości gwarantowana). Orzechy w tej mieszance są bardzo dobre, nie ma żadnych stęchłych,  które możemy spotkać w wielu granolach/musli. Ponadto dzięki Dorset Cereals przekonałam się do daktyli! Próbowałam ich może dwa razy w życiu i niemal dwa razy miałam ochotę je wypluć. Tu, ich małe kawałeczki są pyszne, więc niedługo robię kolejne podejście do zakupu paczki, ale tym razem muszę poszukać, jakiejś lepszej firmy. ;> Rodzynki - dokładnie takie, jak powinny być, słodkie, delikatnie miękkie - pycha! I najważniejsza sprawa, ze wszystkich orzechów w tej mieszance najwięcej jest nerkowców, a jak, być może, niektórzy zauważyli, jestem małym nerkowcomaniakiem, więc wyobraźcie sobie moją radość, gdy co chwilę natrafiałam na tego zgrabnego orzeszka.


Musli zaskoczyło mnie bardzo, bardzo pozytywnie. Skład idealny. Chrupałam czasem nawet na sucho, ale świetnie sprawdza się jako dodatek do jogurtu, czy do zagotowania z mlekiem i stworzenia - musli-nianki. :) Przy następnej okazji na pewno znów kupię, ale inny smak. Szaleć jednak nie zamierzam, bo cena do najniższych, z tego co pamiętam, nie należała, a można przecież pokombinować  ze zrobieniem musli samemu. ;)
PS. wg. składu może się w sumie wydawać, że orzechów aż tyle nie ma, ale myślę, że jest ich w sam raz - chociaż ja nie pogardziłabym jeszcze większą ich ilością.

owoce i orzechy 40% (rodzynki 19%, rodzynki sułtańskie 6%,  orzechy nerkowca 5%, daktyle 5%, orzechy brazylijskie 3%, prażone orzechy laskowe 1%, płatki migdałów 1%), płatki owsiane, opiekane płatki zbożowe z dodatkiem słodu (pszenica, jęczmienny ekstrakt  słodowy), płatki jęczmienne, płatki pszenicy. 

26 komentarzy:

  1. U mnie w domu często się pojawiają :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie chyba dopiero zaczną się pojawiać. :D Niestety sklep, w którym są dostępne jest kawałek drogi ode mnie, więc raczej rzadko po drodze.

      Usuń
  2. Nigdy nie miałam tego produktu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ojoj twoje przejrzyste notki wymiatają, aż mi wstyd porównać swoje :D Widziałam je nieraz, ale zawsze odstawiałam. Teraz wiem, że znowu głupio się zachowałam :D Lubię takie płatki do przegryzki, jestem nałogowym chrupaczem ( ile razy to powtarzałam już xDD), Pisz co chcesz, już nie mogę się doczekać kolejnej dawki błędów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja uwielbiam Twoje notki. :DD
      Musli jest super, to znaczy aż tak tego chrupać się nie da, tak jak np. granoli, ale i tak super dodatek do śniadań, przekąsek. :D
      Błędy będą we wtorek/środę. ;))

      Usuń
    2. prosze Cię czasami jak je czytam po jakimś czasie to tak potwornie się wstydzę xDD
      już czekam na błędy ^^ oby się doczekała! :)

      Usuń
    3. Notka z błędami jest już gotowa prawie w całości - brakuje tylko wstępu, ale on zostanie napisany przed publikacją. ;)))
      PS. kiedy czytam swojego pierwszego bloga - to dopiero jest załamka, haha.:D Przyjaciele czasem go wykorzystują przeciwko mnie. xd

      Usuń
  4. Ja szczególnie czekam na następny piątek, popołudniu, bo w środę mam egzamin z francuskiego, a umiem jakąś połowę.
    Jak wspomniałaś o orzechach, poczułam na te płatki ochotę, a o rodzynkach... Odebrałaś mi na nie apetyt. Najgorsze suszone owoce ever. Nie dla mnie. Za dużo tych potworków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia!
      Hmm, tyle osób nie lubi rodzynek, aż szok. Kiedyś miałam do nich obojętny stosunek, a od dłuższego czasu naprawdę je lubię. Tylko to też dzieli się na dobre, pyszniutkie rodzyneczki i na te fuj, ohydne, blebleble rodzyny. :D

      Usuń
  5. W Almie bywam od święta ;) po prostu nie mam jej po drodze... dlatego może nie widziałam tego smakołyku. Zainspirowałaś mnie chętnie go poszukam, bo bardzo lubię płatki i inne śniadaniowe słodkości ;) W sumie teraz pora podwieczorku i też bym pochrupała ;) PS.pisz Kobieto wszystko będę czytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też do Almy niestety nie po drodze - inne miasto, raz w miesiącu/dwa może się udaje tam być. :)
      Dziękuuję!!! :)

      Usuń
  6. całkiem całkiem :):)
    Dobra alternatywa dla domwej granoli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domowej granoli nic nie pobije, zdecydowanie. :D

      Usuń
  7. Jak będę w tygodniu w Almie to kupię na pewno po tym co piszesz ;) Skład faktycznie mają bardzo przyjazny. Zazwyczaj robię musli sama, ale akurat mi się kończy, więc odmiana nie zaszkodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajna sprawa. ;) A skład faktycznie mistrzowski. :) Z tego co pamiętam są dostępne chyba cztery warianty. Ja długo myślałam, czy wybrać ten, czy bardziej owocowy. :)

      Usuń
  8. No proszę, a ja takich nigdy nie widziałam! Będę musiała udać się na polowania :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie w nich zasmakuję :) jeszcze ich nigdzie nie widziałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z chęcią wysłałabym próbkę, gdyby nie to, że rano mi się skończyły. :(

      Usuń
  10. Zgadzamy sie na więcej przepisów xD
    Co do musli to już wiemy gdzie mamy szukać Almy we Wrocku więc na pewno będziemy go wypatrywać! Dzięki za recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następny przepis na weekend, ewentualnie w następny wtorek. :DD
      Dziękuję Wam Pandzioszki kochane! <3

      Usuń
  11. bardzo chcialabym je zjesc szkda ze pszenice dali :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nietolerancja glutenu? Kurczę, z tego co się orientuję, wszystkie z ich mieszanek zawierają gluten. Wg. strony musli owocowe i orzechowe (?) mają tylko tak jakby lżejszą strukturę glutenu, przez co osoby wrażliwe na niego łatwiej sobie z nim poradzą.

      Usuń
  12. Nie kusi mnie musli, nie lubię, za to bardzo podobają mi się kolorowe napisy, którymi sygnalizujesz co i gdzie się w notce znajduje. Uwielbiam kolorki, jak dziecko :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję. :) Od podstawówki prowadzę dla siebie system nauczania przez robienie sobie notatek na kartkach z najważniejszymi rzeczami. Jak dla mnie najbardziej skuteczny, no i tam właśnie jest też ultra-kolorowo. :D W pierwszej klasie gimnazjum moja klasa patrzyła na to odrobinę dziwnie, w trzeciej - prawie wszyscy uczyli się z takich notatek. :D Kolorki rządzą, dlatego mam małą manię na punkcie posiadania wielu kolorów cienkopisów. :D

      Usuń