środa, 23 września 2015

#15 Azjatyckie tofu z makaronem z tapioką




















  Doberek! :))) W szkole istny harmider. :D Mnóstwo spraw, mnóstwo nauki, no i mnóstwo lekcji, które przepadają ze względu na obchody siedemdziesięciolecia szkoły. Ale narzekać nie zamierzam, luzuję pośladki i dam ze wszystkim radę, a co! Miałam robione badania krwi, wyniki? Najlepsze z całej rodzinki, no i najlepsze jakie kiedykolwiek miałam. :D No i cóż, od dziś z procesu masy, wchodzę na delikatną redukcję, ale nawet na niej może być wesoło.
  Jutro mam dyktando z j.polskiego… ostatni raz miałam je w podstawówce i raz w gimnazjum, ale to się średnio zalicza, bo było "konkursowe". Świat się przewraca, zupełnie! ;o)))
__________________________

Dziś chciałabym zaprezentować Wam pomysł na pyszny, wegański(!) obiad! :)) Smak istna petarda! ;)) Oczywiście tofu można zastąpić mięsem, ale myślę, że w takiej formie  zasmakowałoby każdemu.
Azjatyckie tofu z makaronem z tapioką i warzywami
Składniki (dla jednej osoby)

Podstawa :
-100 g tofu
-50/75 g makaronu z tapioką i zieloną herbatą (ja użyłam House of Asia)

-warzywa w zmiennych porcjach 
-sos sojowy

Co do tofu ?
-sos sojowy
-starty imbir
-kurkuma
-curry

Co do warzyw?
-pędy bambusa
-papryka czerwona
-cebulka
-cukinia
-marchewka
-groch
-kalafior
-kiełki fasoli mung
-grzyby mun
-sos sojowy
-imbir

Przepis :
1. Tofu kroimy w kostkę, marynujemy z odrobiną sosu sojowego, startym imbirem, kurkumą oraz curry.
2. Odstawiamy na jakiś czas i w tym czasie przygotowujemy warzywa.
3. Wszystkie składniki na naszą warzywną mieszankę kroimy i mieszamy.
4. Przerzucamy tofu na patelnię i podsmażamy (na oleju lub możemy zalać wodą, zdjąć z gazu w momencie wyparowania wody - nie przegap tego momentu! Dla walorów estetycznych lepiej, żeby tofu nie przykleiło do patelni - nie ma problemu, jeśli macie odpowiednią patelnię)
5. W tym samym czasie smażymy naszą mieszankę warzywną do miękkości składników, można dodać nieco soli lub innych przypraw - jeśli chcecie. (PS. sos sojowy jest już dość słony, więc lepiej z solą nie przesadzać)
6.
Około 6 minut przed zakończeniem smażenia zalewamy wrzątkiem makaron i odstawiamy.
7. Makaron odcedzamy, przekładamy na talerz, wysypujemy na niego warzywa, następnie tofu i polewamy całość odrobiną sosu sojowego.
Można użyć gotowych warzywnych mieszanek azjatyckich - nie ma problemu, to połączenie jest jednak jednym z fajniejszych. :) Warto zrobić więcej i zamrozić - wtedy sposób na ekspresowy obiad gwarantowany. :)
Smacznego!!!

23 komentarze:

  1. Aż wstyd, że nie jadłam nigdy tofu... brzmi smacznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj tam. ;) Ja do tofu robiłam mnóstwo podejść, w końcu spróbowałam go w wakacje jakoś, mimo że już wcześniej w lodówce można było je kilka razy znaleźć. :D

      Usuń
  2. Dyktando! Haha, mi się to kojarzy tylko z podstawówką. Albo nie, przepraszam, w gimnazjum też miałam ze trzy razy. Ależ ja tego nienawidziłam. ALBO NIE! Na studiach nam raz babka zrobiła, bo ludzie nie potrafią pisać i stawiać przecinków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dyktanda zawsze były pestką, z tego co mi się kojarzy. :D Po dzisiejszym też mam dobre przeczucia, jedyna niepewność jest przy kilku przecinkach. :D Ogólnie dyktanda kojarzą mi się też głównie z podstawówką, potem nie ma na to czasu. :D

      Usuń
  3. O rany.... dyktando nas by chyba zabiło xD
    Tofu w takiej postaci bardzo nam odpowiada ale co do makaronu to jest różnie :P Mamy go na półce ale boimy się otworzyć bo nie lubimy smaku herbaty w daniach i deserach xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Wam, że dyktando nie było złe. :D
      W makaronie aż tak tej herbaty nie czuć, fajny delikatny smak tylko. ;) Sama się długo do niego zbierałam (od lipca? od momentu, gdy pojawił się w Biedronce podczas tego tygodnia azjatyckiego :D)

      Usuń
    2. Jak widać każdy inaczej odczuwa tą herbatę bo nasz kolega, który go testował stwierdził, że za mocno ją czuć :P

      Usuń
    3. Hmm, ja jestem zielono-herbato-holikiem, więc ten subtelny smak był dla mnie w sam raz. :) A Wy? Musicie w końcu same się przekonać i otworzyć skubańca. :D

      Usuń
  4. z czego ty się odchudzasz, skoro taka deska z Ciebie w pozytywnym sensie! :D

    Hahaha podoba mi się, że jako jedynie nie narzekasz, ale zapewniasz, że dasz sobie radę! zajedwabiście :D

    Kocham tofu :3 za pierwszym razem smakowało mi jak papier toaletowy, ale teraz je pokochałam :D

    Ale jaja jutro rano na czczo mam badania krwi... boję się >.< moje wyniki raczej takie dobre nie będą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :** Masa była, troszkę zalało, to teraz trzeba ładnie uwypuklić. ;)

      Nie ma co narzekać w życiu, szczególnie na rzeczy, na które nie ma się wpływu. :DDD

      Tofu to takie nie wiadomo co, niby bez smaku, a z drugiej strony można tak fajnie je zrobić, że nie można się oderwać.

      Odnośnie wyników pisałam już u Ciebie pod ostatnim postem, tu tylko powtórzę, że trzymam kciukasy! :D

      Usuń
    2. aaa teraz rozumiem :* :* :D Najpierw masa, potem rzeżba... tylko ja cały czas stoję przy tym pierwszym xDD

      oby były choć w połowie tak dobre jak twoje ^^

      Usuń
    3. Masa - rzeźba - masa - rzeźba. Nieustanny proces. :D Chociaż teraz rzeźba, rzeźba i w zależności od efektów albo typowa masówka, albo wychodzenie na bilans zerowy, tak żeby powolutku rosło, ale nie zalewało.

      Pisz, jak odbierzesz wyniki! ;D

      Usuń
  5. Kocham tak przygotowywać tofu <3 Co jak co, ale ono na wytrawnie sprawdza się najlepiej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, tak! :D Chociaż przymierzam się, żeby w końcu zrobić tofurnik na słodko. :D

      Usuń
  6. Dyktando ostarni raz pisałam w podstawówce :p
    A takie połączenie składników bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dyktanda to w ogóle taka śmieszna sprawa, szczególnie wtedy, gdy potem nawet nie są omawiane. :D
      Połączenie niecodzienne - ale pyszne! :D

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń