czwartek, 3 września 2015

#12 Domowa granola




Dzieeeeeń doberek! Wybaczcie, że tak długo nie było żadnego postu. :) Najpierw dopadło mnie choróbsko, a jednocześnie starałam się wykorzystać jak najbardziej ostatnie dni wakacji.
____________________
  Dziś przydreptuję do Was z nowym przepisem na domową granolę. Wiem, że sposobów na nią jest mnóstwo, ale ta dla mnie przebija każdą inną. :) Pomyśleć, że dojście do TEGO smaku zajęło mi prawie rok, odkąd upiekłam swoją pierwszą mieszankę.

Baza:
(proporcje można zmieniać)
-ok.50 gramów orzechów włoskich
-ok.50 gramów orzechów ziemnych
-ok.50 gramów orzechów nerkowca
-ok.50 gramów orzechów pekan
-ok.50 gramów rodzynek
-ok.30 gramów nasion chia
-ok.75 gramów otrębów żytnich
-ok.75 gramów otrębów owsianych
-ok.150 gramów płatków owsianych
-3 lub 4 łyżki miodu 

Dodatki: 
(do wyboru)

-masło orzechowe
-kakao
-cynamon
-odżywka białkowa * ( ja do swojej idealnej granoli użyłam tej o smaku czekoladowym) *

                           Przepis:
1. Nastawić piekarnik do nagrzania na około 200 stopni.
2. Do miski wsypać płatki owsiane, otręby oraz nasionka chia.
3. Orzechy rozdrobnić na mniejsze kawałeczki ( np. przy pomocy moździerza)
4. Wsypać orzechy do miski.
5. Wybrać dodatek i dorzucić go do mieszanki.
6. Dodać miodu.
7. Wymieszać. (można dodać troszkę wody)
8. Ułożyć mieszankę równomiernie na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.
9. Piec przez około 20 minut co jakiś czas mieszając.
10. Odczekać do ostudzenia (mieszanka zrobi się chrupka) i dopiero dodać rodzynki.

Przepis banalny, ale jaki pyszny! :) U mnie mieszanka poszła w 24 godziny, bo tak smakowała mi i rodzince. :)

Smacznego!



22 komentarze:

  1. Nie wiem dlaczego, ale przeczytałam "Darmowa granola" i myślę: whaaaaaat?!
    Pozwolę sobie przyczepić się do jednej rzeczy, bo dawno u nikogo do niczego się nie czepiałam. x gramów, a nie gram. Gram to jeden.
    No i teraz komentarz do granoli: wygląda zdrowo i ma pyszne składniki, ale to nie moja bajka. Nie jarają mnie takie połączenia. Natalie powinno się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę faktycznie. Ależ babol. Dziękuję za czepianie. :D

      Hmm, ja jestem ta orzeszkowa, więc wszystko co ma orzechy - to już mnie jara. :D

      Usuń
    2. Jak Olga mnie zna <3 Ja kocham każdą granolę, a Twoja to orzechowa bomba! :)

      Usuń
    3. Tak myślałam, że Ci się spodoba. :D Mogłybyśmy założyć klub granoli. :D

      Usuń
  2. Wyrzucę tylko rodzynki (bo ich nienawidzę) i JEM!!! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy! :D Wpadniesz kiedyś do mnie, to i ja zrobię specjalną wersję dla Ciebie! :D

      Usuń
  3. Akurat mam wszystkie składniki, a granola domowa chodzi za mną od dłuuuugiego czasu, na pewno wypróbuję! I mam nadzieję, że choroba poszła już gdzieś w cholerkę :D


    http://worshipingmornings.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka granola to naprawdę fajna przekąska, czy składnik dania, kiedy ma się mniej czasu. :D
      Choróbsko jedno poszło, a przydreptało mi przeziębienie. :D Ale cóż - mija już, a ja bardzo dziękuję!

      Usuń
  4. Ciekawe ale jakoś nie kusi mnie do wypróbowania, choć interesujący przepis :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, to fajna zdrowsza tych sklepowych tworów. ;) Lubię wiedzieć, co jem. :D

      Usuń
  5. Co za przejrzystość, prostość... że aż nabrałaś mnie, że jest łatwa :D

    Choróbsku się nie daj never :) A i co do wakacji to Cię rozumiem, trzeba było je wykorzystać do końca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest bardzo łatwa do zrobienia. :D Naprawdę! :D

      :**

      Usuń
  6. Kochamy granolę! Ale nie robimy zbyt często bo duży słoik znika zbyt szybko xD Czasem też robimy taką szybką na patelni z melasą z karobu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uh… no właśnie ten również skończył się bardzo, baaardzo szybko…
      Kurczę, na karob poluję chyba od pół roku i nigdzie nie mogę go znaleźć, a bardzo kusi.

      Usuń
  7. To, że zasmakuje porannej blogowiczce, było oczywiste. Dlatego powtarzanie się trochę jest bez sensu ;)

    Rozynki bym wywalił. Zdecydowanie wywalił. W zamian dołożył albo suszona żurawinę (wiadomo, przewody moczowe) albo hmmm suszony ananas (współpraca z tłuszczami). Na nerkowce, włoskie to akurat długo przekonywać mnie nie trzeba. Czasem wręcz trzeba odganiać miotłą. Zwłaszcza w towarzystwie miodu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też trzeba odganiać od nerkowców… Po zjedzeniu zawsze jestem w szoku, w jaki sposób udało mi się tyle ich zmieścić. :D

      Usuń
  8. Bardzo, bardzo rzadko sięgam po granolę, wręcz wcale, uwielbiam wszelkie słodkie chrupacze, lecz ona jakoś nie podbiła mojego serca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, czasem warto się przekonać. :D Moja mama też nie przepada, a tu sama chętnie chrupała. :D

      Usuń
  9. Ciekawe, nigdy nie robiłam domowej granoli :)

    OdpowiedzUsuń