niedziela, 16 sierpnia 2015

#10 QuestBar cz.I - Banana Nut Muffin & Chocolate PB

QuestBary to idealne rozwiązanie dla osób ćwiczących lubiących słodkie i tych, którym ciężko w ciągu dnia "wypełnić" swoje zapotrzebowanie na białko. Baton idealny dla dbających o swoje ciało, jak i dla każdego innego smakosza słodyczy. Do tego sprawdza się super dla osób, które mają ochotę na słodkie, a są na diecie LC (Low Carb), ponieważ mają malutko węglowodanów, w porównaniu do niemal wszystkich innych słodyczy, w których na pierwszym miejscu jest cukier, lub/i mąka pszenna.

Dobrze, więc dziś przedstawiam pierwszą część postów z ocenami QuestBarów.



  Chłodny, być może deszczowy poranek, ja i moja miseczka z cieplutką owsianką z masłem orzechowym i kawałkami banana. Tak wygląda dla mnie najwspanialsza pora na to połączenie.
Super pobudza do życia, a i od rana daje uśmiech na twarzy, bo naładowana energią mam ochotę przenosić góry. Tak, zdecydowanie co do tego Questa wiązałam wielkie nadzieje.



Batonik po rozpakowaniu miał dość przyjemny, delikatny zapach. Był on jednak lepiej podkreślony po podgrzaniu - super, zdecydowanie na plus. Bryłka po wzięciu do rąk wydawała się bardziej kleista i gumowata od innych, niezbyt przyjemne, jednak struktury nie będę oceniać, bo nie jest ona najważniejsza. Gdzieniegdzie ukazywały się ciekawe drobinki suszonego banana, nie przepadam za taką jego formą, ale tu dodawało to urozmaicenia.  


Pierwsze co… bardzo wyczuwalny posmak stewii i erytrytolu. O wiele bardziej słodszy niż w innych batonach QB, przeszkadzał, szczególnie w połączeniu z równie słodkimi kawałkami suszonego banana. Momentami przebijał się smak orzechów, jednak dla mnie… zdecydowanie było go tu za mało. Bardzo mocno wyczuwalny był również posmak banana, jak dla mnie na minus, bo mimo, że uwielbiam połączenie banan-orzechy, to tu… Smak zgnieconej, troszkę przestarzałej paćki bananowej. 


Cóż, był to Quest, do którego miałam spore nadzieje, w porównaniu z innymi smakami wyszedł bardzo blado. Mnie zawiódł. Osobom kochającym banany pewnie posmakuje, bo bardzo wyraźnie je tu czuć. Cieszę się, że poznałam jego smak (lepiej smakował podgrzany), jednak kolejny raz się na niego nie skuszę. PS. Nie sądzicie, że nazwę Banana Nut fajnie się wymawia? :D 

Mieszanka proteinowa (izolat białka serwatkowego, izolat białek mleka), izomalto-oligo-sacharydy (100% naturalny probiotyczny błonnik pochodzenia roślinnego), migdały, woda, erytrytol, mrożone suszone banany, orzechy włoskie, sól, cynamon, stewia, orzechy ziemne, orzechy nerkowca, naturalne aromaty.   

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~



Kooooooooooooocham orzechy, masło orzechowe. Wybierając 3 produkty spożywcze, którymi miałabym się żywić na bezludnej wyspie, na pewno wśród nich byłby orzechy/masło orzechowe. Jeżeli co do poprzedniej opcji wiązałam spore nadzieje, to tu… były one jeszcze, o wiele, wiele większe. 


Bryłka o … dość ciekawym wyglądzie. Mnie to nie zraża, widać kawałeczki orzechów, czuć cudowny zapach… Mózg i oczy podpowiadają… to będzie coś! Batonik po wzięciu do rąk wydawał się kleisty, jednak nie tak bardzo, jak jego kolega Banana Nut Muffin. Był do tego nieco mniej gumowaty.






Na surowo czuć było delikatnie charakterystyczny posmak stewii. Po podgrzaniu znikał i pozwolił wydobyć z batonika jeszcze bardziej cudowne aromaty orzechów. Był delikatnie słodki, leciutko ciągnący i co najważniejsze cu-dow-nie orzechowy oraz nieco czekoladowy!  Masło orzechowe było świetnie wyczuwalne, idealne. Dodatek małych kruszynek orzeszków ziemnych dodawał czegoś niecodziennego, pewnego rodzaju urozmaicenia.


Baton był… Ach, jak dla mnie brak słów. Zupełnie mnie nie zawiódł, chociaż pokładałam w nim większe nadzieje niż w poprzednim smaku. Na surowo cudowny, na ciepło … bajka! Idealny substytut słodkości, idealny smakowo, idealny na podbicie białka w diecie. Idealny…dla mnie. Zdecydowanie kupię ponownie, a i każdemu z całego orzechowego serduszka bardzo polecę!



Mieszanka proteinowa (izolat białka serwatkowego, izolat białek mleka), izomalto-oligo-sacharydy (100% naturalny probiotyczny błonnik pochodzenia roślinnego), masło orzechowe, woda, erytrytol, kakao, orzechy ziemne, naturalne aromaty, sól morska, lo han guo, stewia.   


30 komentarzy:

  1. QB nigdy za mało ;) Bananowego smaku nie jadłem, ale i wątpię bym w ogóle po niego sięgnął. Nie przekonują mnie ciastka z żółtymi wygibasami w wersji słodkiej, więc nie chciałbym się sparzyć na batonie proteinowym. Nawet nigdy białka bananowego (czystego, bo chyba Scitec miał go z czekoladą) nie piłem.

    Masło orzechowe to już inna kwestia. Z prezentowanego smaku pozostał mi sam papierek. Bez fotek, bez wspomnień w notatniku. Cóż. Musiałem go wpieprzyć jak świnia paszę widocznie ;)

    PS. Ale i tak Cookies&Cream rządzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uśmiechnęłam się ogroomnym uśmiechem (bo w sumie… czym innym można się uśmiechać? :D ) przy słowie "wygibasy". Przez nazwisko wszyscy zwracają się do mnie Gib/Gibeek/Gibon i wszelkie tego odmiany, a i sami tworzymy nowe słowa mające cząstkę "gib". (np. zamiast lekkiej(ewentualnie mniej cenzuralnej dla niektórych) formy "powalone"jest "pogibane"). Moje nazwisko daje wiele możliwości. :D

      Ja nawet gdybym mogła spróbować białka czysto bananowego to…raczej bym się nie skusiła.

      Taak, Cookies&Cream zdecydowanie jest świetny, był pierwszym smakiem spróbowanym przeze mnie. Tu jest już jego druga dostawa. ;) Wszystko co oreo-podobne jest dla mnie świetne i konieczne do spróbowania.

      Usuń
  2. Zazdroszczę Ci absolutnie każdego, nawet takiego, który okaże się najgorszym obrzydlistwem. Questy dodałam już na listę przyszłościowych prezentów, więc kto wie, może rodzina się szarpnie na całą serię. Kiedyś tam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś na pewno, bo warto! ;) Podgrzane/upieczone to już zupełny obłęd. :)
      Sama dłuugo zbierałam się do kupna Questów, najpierw przez pół roku męczyły mnie ich zdjęcia na zagranicznych instagramach, a pierwsze kupiłam dopiero jakieś 2/3 miesiące temu. Wszystko przed Tobą. :D

      Usuń
  3. Jadłam tylko Peanut Butter and Chocolate i chcę więceeeeej :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uzależniają! :D Szkoda tylko, że nie są zbyt tanie. ;/

      Usuń
  4. Jadłam jedynie szarloteczkę.. I już wiem że oddaję Questom serduszko ! :)
    Z przedstawionych przez Ciebie smaków zjadłabym wszystkie ;D Cóż.. Cała ja :)
    Piękny blog!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mam, że praktycznie, prawie wszystkiego chciałabym spróbować. :D Inne smaki zdecydowanie przed Tobą! :D

      Usuń
  5. AAAAAAAA raj! istny raj kochana! Och jaką mam piękną wizję jakbym je miała! < patrzy w dal: widzi siebie jak rzuca się w to morze questbarów na zdjęciu i tarza się w nich> Ach... < wzdycha> to byłoby piękne! <3 Pyyyyyszności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szpileczko! To wpadaj! Podzielę się! :D

      Usuń
    2. Naprawdę!? To już wbijam! ( łapie torbę i wyskakuje przez okno ) xD

      Usuń
  6. Jadłam jednego, byłam oczarowana i chcę więcej!!! Największą ochotę mam na bananowego z muffiną <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bananowy właśnie raczej nie będzie moją miłością. :D W każdym razie ciągle jestem w fazie ich testowania. Póki co, zdradzę, że najlepszy był wariant Cookies&Cream i Chocolate Peanut Butter. ;)

      Usuń
  7. Kurcze, strasznie chciałabym ich spróbować ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Tyle o nich słyszałyśmy i czytałyśmy ale jeszcze nie miałyśmy okazji ani jednego skonsumować :P Tyle jest tych smaków, że miałybyśmy ogromny problem z wyborem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zaczęłam od zamówienia Cookies&Cream i ten smak jest jednym z tych, które najbardziej przekonują do dalszych zamówień. :)

      Usuń
  9. Ja zawsze sceptycznie podchodzę do batonów z dodatkiem białek i nie ciągnie mnie do nich specjalnie pod względem smakowym, ale ich struktura bardzo mi się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie głównie zainteresowały smaki. Do tego, jak dla mnie, są świetnym zamiennikiem słodyczy ze sklepowych półek. ;) Chociaż wiadomo, nic nie umywa się do domowych wypieków/słodkości.

      Usuń
  10. bananowy brzmi dla mnie jak piekło :D a orzechowego jakos nie pokochałam ja to chyba mało innowacyjna jestem i wole domowe batony/ciacha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja uwielbiam domowe wypieki, ale coś takiego jest naprawdę świetną odskocznią. ;)
      Orzechowego pokochałam, bo jestem maniakiem orzechowym. :D

      Usuń
  11. Chocolate PB to ten, którego chętnie bym spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja na pewno bardzo bym go poleciła! ;)

      Usuń
  12. Tylko raz miałam okazje spróbować... są przepyszne, po prostu niebo w gębie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie warte spróbowania kolejnego. ;)

      Usuń
  13. Chętnie je spróbuję :) kuszą wyglądem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy kuszą wyglądem… to nie wiem. ;) Raczej takie bryłki niektórym się miło nie kojarzą. Ale warte smaku, a nawet i zapachu. ;)

      Usuń
  14. Najchętniej bym spróbowała tego PB.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w sumie pewna, że do niego wrócę. ;)

      Usuń